Kilkanaście lat temu dowiedziałem się o krążącym artykule autorstwa Eugene’a Prewitta krytykującym mnie i moje nauki. Zadzwoniłem do niego wówczas z nadzieją, że będę mógł wyjaśnić mu nieporozumienia, które — jak wierzyłem — wynikały z jego błędnego zrozumienia moich poglądów.
W czasie rozmowy sprawiał wrażenie szczerego człowieka, i myślałem, że uda nam się dojść do porozumienia — jeśli nie do pełnej zgody, to przynajmniej do wzajemnego szacunku, co pozwoli każdemu z nas swobodnie przedstawiać swoje poglądy bez uciekania się do bezpodstawnych oszczerstw i ataków, czy to za kulisami, czy publicznie.
Prewitt od dawna wypowiada się negatywnie na mój temat (zarówno jak i moich nauk). Nie odpowiadałem otwarcie na te zarzuty, mimo że były w dużej mierze błędne. Jednak fakt, że po moim udziale w podcaście Advent Media Connect (16 sierpnia 2025) jego artykuł został przez nich rozpowszechniony, wymaga jasnej i rzeczowej odpowiedzi.
Pragnę podkreślić, że zasmuca mnie fakt, że jestem zmuszony dać oficjalną odpowiedź, niemniej jednak odpowiadam bezpośrednio na krytykę Prewitta, którą opublikował na Internecie.
Zanim odniosę się do jego konkretnych zarzutów, chcę krótko nakreślić kontekst, w jakim rozumiem naszą sytuację.
Kiedy Bóg stworzył wszechświat, zbudował go tak, by działał w harmonii ze swoją naturą miłości. Protokół konstrukcyjny, na którym Bóg oparł działalność całego wszechświata, znany jest jako „Boże prawo”. To prawo jest prawem miłości — wyrazem Bożej natury i charakteru. Autorzy biblijni pisali o tym w wielu miejscach, np:.
- Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Tak więc wypełnieniem prawa jest miłość. (Rz 13:10)
- Całe bowiem prawo wypełnia się w tym jednym słowie, mianowicie: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie. (Ga 5:14)
- A jeśli wypełniacie królewskie prawo zgodnie z Pismem: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie, dobrze czynicie. (Jk 2:8)
Apostoł Paweł określa to prawo z praktycznego punktu widzenia: miłość nie szuka swego i własnych korzyści (1 Koryntian 13:5). Oznacza to, że miłość jest bezinteresowna a nie samolubna czy egoistyczna. Miłość polega na dawaniu, a nie na braniu. Życie zostało stworzone przez Boga tak, by funkcjonowało zgodnie z zasadą dawania. Biblia uczy, że „Kto zabiega o prawość i lojalną miłość, znajdzie życie, prawość i chwałę” (Prz 21:21 PNŚ).
Prostym przykładem tego prawa w akcji jest oddychanie. Za każdym razem wydychamy dwutlenek węgla (CO₂), który przyjmują rośliny, dając nam w zamian tlen do oddychania. Jest to Boże prawo projektowe, na którym oparte jest życie — nieustanny krąg bezinteresownego dawania, dzielenia się. Jest to wyraz Jego charakteru miłości, a życie zostało stworzone w taki sposób, by działać zgodnie z tym prawem.
Jeśli złamiesz to prawo — ten krąg dawania — zakładając sobie plastikowy worek na głowę i samolubnie zatrzymując swój dwutlenek węgla, łamiesz protokół konstrukcyjny życia, czego skutkiem jest śmierć: „Albowiem zapłatą, którą płaci grzech, jest śmierć” (Rz 6:23 PNŚ). Ten krąg dawania to prawo, według którego Bóg zaprojektował życie.
Biblia uczy, że gdy Adam zgrzeszył, jego natura została skażona i zaraził się duchem strachu i egoizmu. Od tamtej pory każdy człowiek rodzi się zarażony tym samym niszczącym duchem strachu i egoizmu (Ps 51:7; 2 Tm 1:7).
Jezus stał się potomkiem Adama — prawdziwym człowiekiem (przez Marię). Jednak Jego Ojcem (jako człowieka) jest Duch Święty. Jezus Chrystus stał się wybawicielem naszego człowieczeństwa, gdy będąc kuszony we wszystkim tak jak my — odczuwając silne ludzkie emocje, które kusiły Go, by ratować własne życie — zawsze wybierał doskonałą, bezinteresowną miłość (Hbr 2:14; Jk 1:13‑15; Łk 22:39‑45; 2 Tm 1:10). Na krzyżu Jezus wyeliminował, zniszczył i oczyścił ducha strachu i egoizmu, zastępując go swoim doskonałym duchem miłości i zaufania. W ten sposób rasa ludzka została zbawiona w Jezusie i przez Jezusa. Każdy z nas może się stać uczestnikiem tego zbawienia przez wiarę. Oto piękny opis tego procesu:
Nikodem przyszedł do Pana chcąc nawiązać z Nim dyskusję, lecz Jezus odsłonił podstawy prawdy. Powiedział Nikodemowi: Nie tyle wiedza teoretyczna jest ci potrzebna, co odrodzenie duchowe. Nie musisz zaspokajać swej ciekawości, lecz odnowić swe serce. Musisz przyjąć nowe życie z nieba, zanim będziesz umiał ocenić sprawy niebieskie. Dopóki nie nastąpi ta przemiana, która przyniesie ogólną odnowę, nie doznasz zbawczego dobra, mówiąc ze Mną o Moim autorytecie czy o Mojej misji. (EGW, Życie Jezusa, 114.4)
Doświadczył tego również apostoł Paweł: „Jestem ukrzyżowany razem z Chrystusem, więc nie żyję już ja lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2:20 NBG). Paweł otrzymał nowe życie — życie Jezusa, ducha miłości — i w ten sposób żywe prawo miłości stało się pobudzającą go siłą napędową, wypierającą ducha strachu i egoizmu, którego odziedziczył po Adamie. Powiedział Tymoteuszowi: „Nie dał nam bowiem Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i zdrowego umysłu” (2 Tm 1:7 UBG). Duch strachu to życie/duch odziedziczony po Adamie, a zbawienie wymaga ukrzyżowania tego ducha i zastąpienie go Duchem Jezusa — poprzez działalność Ducha Świętego. To jest rzeczywistość, i to jest dobra nowina (ewangelia), którą wczesny Kościół chrześcijański niósł światu.
Po wniebowstąpieniu Chrystusa Kościół nauczał teologii opartej na zasadach miłości. Misją Chrystusa na ziemi było objawienie prawdy (J 14:6), pokonanie Szatana (Hbr 2:14), zniszczenie śmierci (2 Tm 1:10) i przywrócenie ludzkości do harmonii z Bożym prawem miłości (1 J 3:8). Jest to znane jako teoria rekapitulacji [Ireneusza z Lyonu, 140‑202 r.n.e.].
Justyn Męczennik (100‑165 r.n.e.) nauczał, że Chrystus przyszedł, by dokonać trzech rzeczy: pokonać śmierć, zniszczyć Szatana, i przywrócić ludzkość do harmonii z Bożym zamysłem, co da wieczne życie upadłemu człowiekowi.
Chrystus, stawszy się [ludzkim] ciałem, poddał się narodzeniu z Dziewicy, aby przez ten Boży plan (1) został pokonany Wąż, który na początku sprowadził zło, wraz z aniołami, którzy się do niego upodobnili, oraz by (2) śmierć została wzgardzona i pozbawiona znaczenia[1].
Robert Franks opisuje teologię Justyna w następujący sposób:
W istocie znajdujemy u Justyna wyraźne świadectwa, że miał on przed oczyma myśl o teorii rekapitulacji, później pełniej rozwiniętej przez Ireneusza, według której (3) Chrystus staje się nową Głową ludzkości, odwraca grzech Adama przez odwrócenie jego czynów i okoliczności nieposłuszeństwa, a ostatecznie udziela ludziom życia nieśmiertelnego[2]..
Franks opisuje również teologię Ireneusza:
Tu dochodzimy do słynnej doktryny rekapitulacji Ireneusza. Koncepcja ta przedstawia Chrystusa jako Drugiego Adama, czyli drugą głowę ludzkości, który nie tylko niweczy skutki upadku Adama, ale także podejmuje na nowo rozwój człowieczeństwa przerwany w nim i prowadzi go do pełni — czyli do zjednoczenia z Bogiem i wynikającej z tego nieśmiertelności.
To Bóg w sobie samym streścił (rekapitulował) pradawne stworzenie człowieka, aby zgładzić grzech, unicestwić śmierć, i obdarzyć człowieka życiem. (…) Syn Boży, gdy się wcielił i stał się człowiekiem, ujął w sobie cały długi bieg ludzkiej historii, udzielając nam zbawienia w sposób zwięzły i całościowy (in compendio), aby to, co utraciliśmy w Adamie — mianowicie nasze powołanie do bycia na obraz i podobieństwo Boga — zostało nam przywrócone w Jezusie Chrystusie[3].
Co zdumiewające, wczesny Kościół rozumiał, że misją Chrystusa było przywrócenie ludzkości do jej pierwotnego stanu, jaki uzyskał przy stworzeniu. Chrześcijanie rozumieli, że Boże prawo miłości było wzorcem, według którego Bóg zbudował cały wszechświat, i słusznie rozpoznali, że zbawienie ludzkości wymagało, aby prawo, według którego życie zostało zaprojektowane, zostało odnowione w człowieku. Misją Chrystusa było przywrócenie ludzkości do harmonii z Bogiem!
Jednak ta prawda została utracona, a jej miejsce zajęła inna koncepcja prawa. Rzymskość — imperialna koncepcja rządu i prawa — przeniknęła myśl chrześcijańską po nawróceniu Konstantyna. Przed jego nawróceniem chrześcijaństwo rozumiało Boże prawo jako prawo miłości: „Tak więc wypełnieniem prawa jest miłość” (Rz 13:10; zob. też Ga 5:14; Jk 2:8; Mt 12:37‑40; Prz 12:28, 21:21; Ps 19:7).
Jednak po nawróceniu cesarza Konstantyna Kościół chrześcijański zaakceptował rzymskie zmiany odnośnie Bożego prawa. Na czym polegały te zmiany? Na tym, że Boże prawo uważane było za prawo narzucone, bez naturalnych konsekwencji; prawo, które wymaga od prawodawcy nadzorowania i wymierzania kar tym, którzy je łamią. Odrzucono prawdę, że Boże prawo jest prawem miłości — protokołem konstrukcyjnym Stworzyciela, według którego Bóg stworzył życie.
Euzebiusz (263‑339 n.e.), pierwszy historyk Kościoła, udokumentował, w jaki sposób chrześcijaństwo wymieniło Boże prawo miłości na rzymską koncepcję prawa narzuconego:
Nie ma żadnych zastrzeżeń w tej sztucznie podniosłej mowie, którą Euzebiusz zamyka swoją historię; nie ma w niej tęsknego żalu za „błogosławieństwami” prześladowań ani proroczego lęku przed cesarską kontrolą nad Kościołem. Jego serce jest przepełnione wdzięcznością wobec Boga i Konstantyna. I nie tylko uczucia zostają w nim poruszone — on jest gotów przedstawić teorię, a właściwie teologię chrześcijańskiego cesarza. Dostrzega zgodność między religią a polityką. (…) Wraz z Cesarstwem Rzymskim monarchia pojawiła się na ziemi jako obraz monarchii niebiańskiej[4].
W książce A History of the Reformation [Historia Reformacji] Thomas Lindsay opisuje tę infekcję myśli chrześcijańskiej w następujący sposób:
Niemal wszyscy wielcy ludzie, którzy wznieśli Kościół w krajach zachodnich, byli wykształconymi rzymskimi prawnikami. Tertulian, Cyprian, Augustyn, [papież] Grzegorz Wielki (którego pisma stanowią pomost między doktorami d/s łaciny a akademikami w dziedzinie teologii), zdobyli wykształcenie prawnicze w rzymskim systemie rządowym – edukację, która ukształtowała ich sposób myślenia zarówno w sprawach teologicznych jak i kościelno-duchowych. Instynktownie traktowali każdą kwestię z punktu widzenia skrupulatnego rzymskiego prawnika. Mieli prawniczą pasję do formowania dokładnych definicji. Utrzymywali się w prawniczym przekonaniu, że ich podstawowym obowiązkiem było egzekwowanie posłuszeństwa wobec autorytetu, niezależnie od tego, czy autorytet ten dotyczył zewnętrznych instytucji, czy odnosił się do precyzyjnego definiowania prawidłowych sposobów myślenia na temat prawd duchowych. Żadna gałąź zachodniego chrześcijaństwa nie zdołała się uwolnić od uroku rzuconego na nie przez rzymskich prawników z epoki wczesnego Kościoła chrześcijańskiego[5].
Chrześcijanie stracili z oczu Boże prawo miłości i zamiast niego przyjęli system narzuconego prawa — system wzorowany na ludzkich rządach. Gdyby wierzyli, że Boże prawo jest Jego prawem projektowym opartym na miłości (dawaniu) — jak np. prawo oddychania — czy przyszło by im nawet do głowy, że kościelna komisja może zagłosować nad jego zmianą? A jednak Kościół rzeczywiście tak uczynił! Mogli to zrobić jedynie po uprzednim założeniu, że Boże prawo jest prawem narzuconym, a nie prawem naturalnym — projektowym prawem Stworzyciela[6].
Koncepcja prawa narzuconego miała potężny wpływ na to, jak chrześcijanie zaczęli postrzegać Boga, i jak zaczęło funkcjonować całe chrześcijaństwo. Chrześcijanie porzucili wspólnotę wierzących, gdzie mieszkali po sąsiedzku, dzielili się majątkiem, wzajemnie sobie pomagali, i nierzadko umierali jako męczennicy — i zaczęli organizować wyprawy krzyżowe, Inkwizycję, palenie heretyków na stosie, i brać aktywny udział w ludobójstwie (np. niektórzy chrześcijanie w nazistowskich Niemczech czy w Rwandzie).
Zakażenie ideologią rzymskiego prawa prowadzi do przedstawiania Boga jako kosmicznego autokraty, rządzącego światem tak, jak Neron rządził Rzymem. Jest to wypaczenie Jego charakteru — kłamstwo, z którego chrześcijaństwo do dziś nie zdołało się wyzwolić.
Mając to na uwadze, przejdę teraz do omówienia niektórych zarzutów postawionych mi przez pana Prewitta.
Wprowadzenie
We wstępie do swojego artykułu Prewitt sugeruje, że dał mi swój tekst do przejrzenia i czas na odpowiedź „zanim trafi do opinii publicznej”; jednak nigdy tego nie zrobił. Żałuję, że do tego nie doszło — być może zapobiegłoby to wielu nieporozumieniom i zamieszaniu.
Wstępne podsumowanie
Przechodzimy tu od jego zwodniczego wstępu do zmagań, by powiązać mnie z doktorem Kelloggiem. W jakim celu? Wydaje mi się, że chodziło mu o wywołanie uprzedzeń — nie na podstawie dowodów dotyczących tego, czego nauczam, lecz przez samo skojarzenie z postacią, którą wielu w kręgach adwentystycznych postrzega jako odstępcę. Takie taktyki mają na celu wzbudzenie lęku i uprzedzeń, zanim w ogóle zostaną rozważone jakiekolwiek fakty.
Prewitt pisze:
… podobnie jak dr Kellogg z ubiegłego stulecia, [Jennings] wplótł w swoje prezentacje śmiertelną sieć fałszu, która niszczy najbardziej fundamentalny z chrześcijańskich przymiotów — wiarę.
Na czym opiera ten zarzut? Kilka zdań później sam wyjaśnia:
Krótko mówiąc, dr Jennings wierzy, że Bóg nie podejmuje inicjatywy aby przedłużać ból podczas zniszczenia niewiernych, i że przedłużanie lub wywoływanie cierpienia jako kary jest torturą, a taki obraz Boga (który powodowałby długotrwały ból jako część kary) niszczy miłość i zaufanie.
Zanim przeanalizujemy resztę jego artykułu, musimy wziąć pod uwagę fakt, że przedstawiane są tu dwie różne wizje Boga.
Ja przedstawiam Boga, którego objawił Jezus: „Kto mnie widzi, widzi i Ojca.” Przedstawiam Boga, który jest miłością — Boga, którego Ellen White opisała następująco:
Nie powinnyśmy uważać Boga za kogoś, kto czeka, aby ukarać grzesznika za jego grzech. Grzesznik sam sprowadza karę na siebie. Jego własne czyny uruchamiają pasmo okoliczności, które wywołają niezawodny skutek. Każdy akt przestępstwa oddziałuje na grzesznika, powoduje w nim zmianę charakteru i sprawia, że jest mu łatwiej dopuścić się kolejnego przewinienia. Wybierając grzech ludzie oddzielają się od Boga, odcinają się od kanału błogosławieństwa, a niezawodnym tego skutkiem jest upadek i śmierć. (EGW, Wybrane poselstwa 1, 223.1)
Bóg, którego przedstawiam, to Stwórca, Projektant, Budowniczy wszechświata — źródło życia i dobroci. Rozumiejąc rzeczywistość tak, jak została stworzona przez Boga, pojmujemy, że życie może istnieć jedynie w harmonii z Nim i Jego zamysłem. Odstępstwa od Bożego projektu są destrukcyjne dla grzesznika, jak opisano już wcześniej. Bez Bożej interwencji grzech prowadzi do bólu, cierpienia i wiecznej śmierci.
Prewitt natomiast przedstawia innego boga — istotę na wzór rzymskiego dyktatora, który narzuca rozporządzenia i jest zmuszony użyć swojej władzy, by nadzorować ich przestrzeganie oraz zadawać ból i cierpienie, których przestępca w innym przypadku by nie doświadczył. Według Ellen G. White, jest to pogląd samego szatana odnośnie Boga i Jego prawa:
Na początku wielkiego konfliktu szatan oświadczył, że prawa Bożego nie da się przestrzegać, że sprawiedliwości nie da się pogodzić z miłosierdziem, a jeśli prawo zostanie kiedykolwiek złamane, winowajca nie może znikąd oczekiwać przebaczenia. Dowodził on [szatan], że każdy grzech powinien być ukarany, a jeżeli Bóg zrezygnuje z wymierzenia kary, to nie jest on Bogiem prawdy i sprawiedliwości. Szatan triumfował za każdym razem, kiedy człowiek łamał prawo Boże i przeciwstawiał się woli Bożej. Dowodził, że niepodobieństwem jest stosowanie się do prawa i że winy człowieka nie mogą być mu odpuszczone. Jako istota strącona po swoim buncie z niebios przekonywał, że rodzaj ludzki na zawsze odłączył się od źródła Bożej łaski. Twierdził, że Bóg nie byłby sprawiedliwy, gdyby okazał miłosierdzie grzesznikowi. (EGW, Życie Jezusa, 549.1)
Bóg nigdy nie jest wykonawcą wyroku nad przestępcami, lecz tych, którzy odrzucają Jego łaskę, pozostawia własnemu losowi, aby zbierali to, co sami zasiali. Każdy odrzucony promień światła, każde wyśmiane lub zlekceważone napomnienie, każda pielęgnowana namiętność, każde przestąpienie prawa Bożego, jest zasianym nasieniem, które na pewno w swoim czasie przyniesie owoc. Duch Święty, któremu się człowiek stale sprzeciwia, w końcu go opuszcza. (EGW, Wielki bój, 25.3)
Tak więc pan Prewitt popiera ideę, której źródłem jest sam szatan — że Bóg musi wymierzać karę za grzech, a tym samym karać grzesznika.
Podstawowy problem między poglądem Prewitta a moim polega na tym, że inaczej postrzegamy Boże prawo; dlatego też inaczej rozumiemy rzeczywistość — stworzenie, charakter Boga, naturę i istotę grzechu oraz Boże rozwiązanie problemu grzechu (pojednanie).
Ja postrzegam Boże prawo — prawo miłości — tak, jak naucza Biblia i Ellen G. White: jako protokół konstrukcyjny/projektowy życia.
Oto kilka świadectw z natchnionych źródeł, które potwierdzają, że Boże prawo jest prawem miłości — czyli prawem życia:
- Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Tak więc wypełnieniem prawa jest miłość. (Rz 13:10)
- Całe bowiem prawo wypełnia się w tym jednym słowie, mianowicie: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie. (Ga 5:14)
- jeśli wypełniacie królewskie prawo zgodnie z Pismem: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie, dobrze czynicie. (Jk 2:8)
- A Jezus mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem. To jest pierwsze i największe przykazanie. A drugie jest do niego podobne: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy. (Mt 22:37‑40)
- Na ścieżce sprawiedliwości jest życie, na jej drodze nie ma śmierci. (Prz 12:28)
- Kto podąża za sprawiedliwością i miłosierdziem, znajduje życie, sprawiedliwość i chwałę. (Prz 21:21)
- Prawo PANA jest doskonałe, Pokrzepia duszę. (…) (Ps 19:8)
- Żyjąc dla własnego „ja” odrzucił boską miłość objawiającą się w miłosierdziu wobec bliźnich. Czyniąc tak, odrzucił życie, gdyż Bóg jest miłością, a miłość jest życiem. (EGW, Przypowieści Chrystusa, 163.4)
- Jedyną definicją grzechu, jaką znamy, jest ta, którą podaje Słowo Boże — „grzech jest przestępstwem zakonu” [1 Jana 3,4], jest wytworem zasady przeciwstawnej wielkiemu prawu miłości, które stanowi podstawę rządów Bożych. (EGW, Wielki bój,2)
- Ponieważ prawo miłości stanowiło podstawę rządów Bożych, szczęście wszystkich niebiańskich istot zależało od postępowania zgodnego z Jego wielkimi zasadami sprawiedliwości. (EGW, Wielki bój,4)
- Prawo Boże z samej swej natury jest niezmienne. Objawia wolę i charakter Prawodawcy. Bóg jest miłością i Jego prawo jest miłością. Dwoma wielkimi zasadami prawa są miłość do Boga i miłość do człowieka. „Wypełnieniem więc zakonu jest miłość”. Rzymian 13,10. Charakter Boga cechuje sprawiedliwość i prawda. Taka też jest istota Jego prawa. Psalmista powiedział: „Zakon twój jest prawdą (…) wszystkie twoje przykazania są sprawiedliwe”. Psalmów 119,142.172. Apostoł Paweł oświadcza: „Tak więc zakon jest święty i przykazanie jest święte i sprawiedliwe, i dobre”. Rzymian 7,12. Prawo, które jest wyrazem myśli i woli Boga, musi być tak samo trwałe jak Jego Twórca.(EGW, Wielki bój,2)
- Pominąwszy wszystkie inne źródła objawienia, dostrzegamy w Jezusie Boga. Patrząc na Jezusa widzimy, że obdarowywanie jest chwałą naszego Boga. „Nic nie czynię sam z siebie” — mówi Jezus. „Jak mię posłał Ojciec, który żyje, a ja przez Ojca żyję.” Jana 8,28; 6,57. Mówił, że szuka nie chwały swojej, ale Chwały Tego, który Go posłał. Jana 7,18. Słowa te zawierają wielką zasadę, będącą podwaliną życia wszechświata. Chrystus wszystko otrzymał od Boga, ale wziął, aby dawać. Niebiański nadzór nad wszelkim stworzeniem wypełnia się przez umiłowanego Syna, przekazującego wszystkiemu pochodzące od Boga życie; poprzez Syna to życie powraca w pochwalnej i radosnej służbie, w postaci wielkiej fali miłości do Źródła wszechrzeczy. I tak dzięki Chrystusowi krąg błogosławieństwa zamyka się, obrazując charakter wielkiego Dawcy, prawo życia. (EGW, Życie Jezusa 3)
- Jako Najwyższy Władca wszechświata Bóg ustanowił prawa rządzące nie tylko wszystkimi istotami żywymi, lecz także wszelkimi procesami natury. Wszystko — wielkie czy małe, ożywione czy nieożywione — podlega stałym prawom, których nie można lekceważyć. Nie ma od tej zasady żadnych wyjątków, ponieważ nic, co wyszło spod Bożej ręki, nie zostało pominięte przez Boży umysł. Lecz podczas gdy cała natura jest kierowana prawem naturalnym, jedynie człowiek — jako istota rozumna, zdolna pojąć jego wymagania — podlega prawu moralnemu. Tylko człowiekowi, najdoskonalszemu dziełu stworzenia, Bóg dał sumienie, by rozpoznawał święte roszczenia Bożego prawa, oraz serce zdolne kochać je jako święte, sprawiedliwe i dobre; a od człowieka wymagana jest szybka i doskonała posłuszność. Jednak Bóg nie zmusza go do posłuszeństwa — pozostawia go wolnym, moralnie odpowiedzialnym bytem. (EGW, Signs of the Times, 15 kwietnia 1886)
- Ta sama moc, która utrzymuje przyrodę, działa także w człowieku. Te same potężne prawa, które rządzą ciałami niebieskimi i atomem — rządzą życiem ludzkim. Prawa rządzące działaniem serca; regulujące bieg życia są prawami tej samej Istoty, która dała prawa dla duszy. Od Niego pochodzi wszelkie życie, dlatego musimy żyć z Nim w idealnej harmonii. Dla wszystkich Jego tworów istnieje tenże warunek — życie musi być podtrzymywane przez przyjmowanie go od Boga i ma się rozwijać zgodnie z Jego wolą. Przekraczając prawo Boże pod względem fizycznym, psychicznym lub moralnym, wytwarza się zamęt i anarchię w całym systemie wszechświata, co prowadzi do ruiny. (EGW, Wychowanie,2)
Natchnione źródła stwierdzają, że Boże prawo jest prawem miłości — i to właśnie jest fundament, na którym Stwórca zbudował wszelkie życie. Odchylenie się od tego prawa powoduje koniec życia, ponieważ życie może istnieć tylko wtedy, gdy pozostaje w harmonii ze Stwórcą życia.
Bóg dał nam dodatkowe źródła dowodów, poza Pismem Świętym, abyśmy mogli porównać nasze interpretacje. Cytując natchnione wypowiedzi, staraj się sprawdzić je przy pomocy tych dwóch dodatkowych źródeł.
Co to za dwa źródła?
- Nauka / prawa natury:
Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę. (Rz 1:20) - Doświadczenie:
Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest PAN (Ps 34:8). Potem powiedział do Tomasza: Włóż tu swój palec i obejrzyj moje ręce, wyciągnij swoją rękę i włóż ją w mój bok, a nie bądź bez wiary, ale wierz. (J 20:27)
Bóg dał nam trzy wątki dowodowe, aby objawić nam prawdę o sobie: Pismo Święte, naukę/przyrodę oraz doświadczenie. Ellen White to dobrze rozumiała:
Jezus (…) Wzrastał, stosując się do Bożego systemu wychowania. Nie uczęszczał do szkół, gdzie wyolbrzymiano rzeczy małe, a pomijano sprawy istotne. Metoda, według której wychowywał się Jezus, wskazana była przez Niebo. Polegała ona na użytecznej pracy, badaniu Pisma Św. przyrody i doświadczeń życiowych — Bożych podręczników, dostępnych dla wszystkich, którzy wykazują dobrą wolę, mają otwarte oczy i chłonne serca. (EGW, Wychowanie, 56.1)
Wszystkie trzy wątki muszą być spójne, gdyż:
- Sama nauka często prowadzi do bezbożności.
- Samo doświadczenie często prowadzi do mistycyzmu.
- Samo Pismo Święte często prowadzi do nieporozumień. Według badań, w roku 2018 istniało 41000 różnych grup chrześcijańskich, twierdzących, że ich poglądy oparte są na naukach biblijnych. Nawet w jednej denominacji istnieje rozbieżność w zrozumieniu Pisma Świętego, ponieważ jest ono uwzględniane w odosobnieniu od dwóch pozostałych danych nam przez Boga wątków opisanych w Piś Musimy dążyć do zrozumienia, które harmonizuje wszystkie trzy.
Kiedy używamy wyłącznie Pisma Świętego do rozeznawania prawdy, nie uwzględniając pozostałych dwóch wątków, popadamy w bezład — i często w błąd.
Jak możemy dostrzec Boże prawo w naturze? Jednym z wielu przykładów jest cykl wymiany tlenu i dwutlenku węgla, o którym wspomnieliśmy już wcześniej. Więcej przykładów jest przytoczonych na blogu Boże prawa projektowe.
A co z doświadczeniem?
Dziesiątki badań przeprowadzonych na przestrzeni kilku dekad przeanalizowały związek między pracą wolontariacką a zdrowiem i wykazały, że wolontariat ma pozytywny wpływ na zdrowie. Wyniki sugerują, że praca wolontariacka wśród młodzieży wpływa pozytywnie na rozwój, np. osiągnięcia akademickie, odpowiedzialność obywatelska oraz umiejętności życiowe, w tym przywództwo i pewność siebie w relacjach interpersonalnych. (Astin & Sax 1998) (Post, S. Altruism and Health: Perspectives from Empirical Research, Oxford University Press, Nowy Jork, 2007: s.20,21)
W latach 1996‑2003 przeprowadzono cztery badania oceniające wpływ wolontariatu na długość życia osób starszych. Po uwzględnieniu zmiennych zakłócających, takich jak stan zdrowia na początku badania, wszystkie cztery badania wykazały, że „wolontariusze statystycznie żyli dłużej niż ci, co nie angażowali się w wolontariat.” (Tamże, s.22)
Wolontariusze nie tylko żyją dłużej — żyją również lepiej:
Wiele badań analizowało związek między wolontariatem a sprawnością fizyczną. Moen, Dempster-McClain i Williams (1989) przebadali 427 kobiet mieszkających w północnej części stanu Nowy Jork, które w 1956 roku były zamężne i miały dzieci. Te, które w ciągu kolejnych 30 lat podejmowały jakąkolwiek formę wolontariatu wykazały się (po uwzględnieniu stanu zdrowia na początku, poziomu wykształcenia i liczby pełnionych ról życiowych) lepszą sprawnością fizyczną w 1986 roku niż te, które nie angażowały się w wolontariat Podobnie, Luoh i Herzog (2002) odkryli, że osoby, które w 1998 roku przeznaczyły na wolontariat 100 godzin lub więcej, były o około 30% mniej narażone na ograniczenia sprawności fizycznej niż osoby niezaangażowane lub angażujące się mniej niż 100 godzin — nawet po uwzględnieniu czynników demograficznych, statusu społeczno-ekonomicznego, wcześniejszych ograniczeń sprawności, stanu zdrowia, zatrudnienia, aktywności fizycznej, palenia tytoniu i więzi społecznych. Moorow-Howell i inni (2003) przeanalizowali dane z lat 1986‑1994, obejmujące ponad 1500 dorosłych mieszkańców USA, i stwierdzili, że wolontariat przewidywał istotnie mniejsze ryzyko niepełnosprawności po 3‑5 latach — po uwzględnieniu demografii, statusu społeczno-ekonomicznego, stanu cywilnego i poziomu integracji społecznej. (Tamże, s.26)
Znajdujemy więc harmonię pomiędzy Pismem Świętym, nauką i doświadczeniem, że prawo dawania jest podstawą życia i że jest Bożym prawem.
Jak rozumiesz Boże prawo: jako prawo miłości — zasadę, według której Stwórca zaprojektował funkcjonowanie całego życia, czy jako zestaw przepisów narzuconych przez rzymskiego dyktatora, pozbawionych wewnętrznych konsekwencji, pod groźbą kary?
To ostatnie stanowisko zajmuje Prewitt. Przedstawia on boga, który musi używać swojej mocy, by zadawać ból, cierpienie i śmierć, więc służba mu jest oparta na strachu. Ja natomiast przedstawiam Boga, który używa mocy, by przeciwstawić się infekcji grzechu (rzeczywistemu źródłu bólu, cierpienia i śmierci), oraz dać nam życie, co wzbudza w nas miłość i zaufanie do Niego.
Prewitt — podobnie jak inni — uważa, że ponieważ na górze Synaj Bóg posłużył się narzuconym prawem przy ustanawianiu cywilnego rządu hebrajskiego, stanowi to dowód, że Boże prawo jest narzucone.
Nie dostrzegając faktu, że to prawo „zostało dodane” (Ga 3:19), naucza się, że te tymczasowe przepisy, dodane w celu diagnozy grzechu oraz ochrony nieświadomych i niedojrzałych ludzi przed samouszkodzeniem wynikającym z łamania prawa projektowego, są odzwierciedleniem sposobu działania Bożego prawa.
Dla wyjaśnienia prawa projektowego i powodów, dla których Bóg dodał te przepisy, zobacz blog Kara śmierci w czasach Starego Testamentu.
Eugene Prewitt zarzuca mi, że nauczam czegoś w stylu teorii moralnego wpływu w kwestii pojednania. Jest to nieprawda — napisałem obszernie o niedociągnięciach tej teorii i udokumentowałem, że to, czego dokonał Chrystus, wykracza daleko poza samo objawienie prawdy — choć oczywiście objawił prawdę.
Prewitt twierdzi również, że nie wierzę w zastępczą ofiarę Chrystusa (albo zastępcze pojednanie), co również nie jest prawdą. Moje ujęcie pojednania nazywam „modelem uzdrawiającej substytucji”, w którym Chrystus staje się naszym zastępcą, przyjmując na siebie naszą nieprawość, ludzką słabość i grzeszność, cierpiąc za nas w celu uzdrowienia i przywrócenia ludzkości do harmonii z Bogiem i pierwotnym Bożym zamysłem. (Dla pełnego omówienia, dlaczego Chrystus musiał umrzeć dla naszego zbawienia, zobacz magazyn Zbawienie i ty: Co to właściwie znaczy ‘być zbawionym’?).
Prewitt, przyjmując fałszywe założenie dotyczące Bożego prawa, wierzy w kłamstwo szatana, że grzech musi być ukarany przez Boga. Dlatego, gdy mówię, że Jezus nie stał się zastępcą po to, by zostać ukaranym przez Boga, Prewitt błędnie zarzuca mi, że nie wierzę w pojednanie zastępcze.
Pan Prewitt stwierdza, odnosząc się do moich prezentacji: „W swoich nagraniach [on] mimowolnie stawia indywidualny rozsądek ponad natchnienie.”
Jednak to Bóg jest Tym, który łączy rozumowanie z sobą i oczyszczeniem z grzechu:
Chodźcie, rozpatrzmy to razem — mówi PAN! Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, mogą zbieleć jak śnieg; choćby czerwieniły się jak purpura, mogą stać się jak wełna. (Iz 1:18 PL)
poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi. (J 8:32)
Ellen G. White mówi:
Samo słuchanie lub czytanie słowa nie wystarcza. Ten, kto pragnie czerpać pożytek z Pisma, musi rozważać prawdę, która została mu przedstawiona. Poprzez uważne skupienie i modlitewną refleksję powinien zgłębiać znaczenie słów prawdy i pić głęboko z ducha świętych wypowiedzi. (EGW, Przypowieści Chrystusa, 33.4, tłum. dosłowne)
Jak mamy poznać sens Pisma Świętego bez użycia rozumu? Czy istnieje jakiś sposób, by zrozumieć Boże Słowo bez używania rozsądku?
Bóg nigdy nie żąda od nas wiary bez dostarczenia dostatecznych dowodów, na których wiara mogłaby się oprzeć. Jego istnienie, charakter i prawdziwość Słowa są potwierdzone licznymi świadectwami, przemawiającymi do naszego rozumu, a tych świadectw jest tak wiele. Mimo to Bóg nie wykluczył możliwości wątpienia. Wiara nasza musi być oparta na dowodach, a nie na pozorach. Kto chce wątpić, znajdzie ku temu okazję, ci natomiast, którzy rzeczywiście pragną poznać prawdę, znajdą wiele dowodów, na których oprze się ich wiara. (EGW, Droga do Chrystusa, 132.2)
Jak mamy ocenić dowody, które dał nam Bóg — zrozumieć je, uznać, zastosować i przyjąć — bez użycia rozumu, który sam Bóg nam dał? Czyż Bóg nie objawił się nam właśnie po to, by oświecić i uszlachetnić ludzki rozum?
Jeśli chodzi jedynie o to, że ludzki rozum sam z siebie nie jest w stanie odkryć dowodów na istnienie Boga i musi polegać na tym, że to Bóg sam dostarcza świadectwa o swoim istnieniu, nad którymi rozum może się następnie zastanowić i wyciągnąć wnioski — to dlaczego po prostu tak tego nie powiedzieć? Po co więc sugerować umniejszenie roli rozumu albo insynuować, że uważam, iż ludzki rozum stoi ponad Pismem?
Co więcej, ujmowanie ważności ludzkiego rozsądku to jedna ze strategii szatana. Bóg jest źródłem prawdy, a prawda jest rozsądna, spójna, wiarygodna, przewidywalna, zrozumiała, racjonalna i rozumna. Natomiast błąd jest mylący, sprzeczny i nieracjonalny. Nie mając prawdy, szatan podsuwa idee, które mają na celu skłonić ludzi do zaprzestania myślenia, do porzucenia rozumowania — stąd pojawia się pogląd, że powinniśmy wierzyć w to, co mówi Biblia, ale nie przejmować się tym, co to naprawdę oznacza — nie rozważać, nie analizować, tylko wierzyć.
Prewitt promuje metodologię, która osłabia zdolności umysłowe i utrudnia przyswajanie prawdy, przez co ludzie pozostają uwięzieni w błędzie i braku zrozumienia.
Prewitt zarzuca mi również, że „odrzucam” idee związane z sądem śledczym.
Odrzucam jedynie te koncepcje, które są fałszywe i opierają się na szatańskim obrazie Bożego prawa i charakteru.
Grzech nie zachodzi w księgach niebiańskich; grzech ma miejsce w sercach i umysłach. Bóg nie dąży do wymazania zapisanych faktów — Bóg pragnie oczyścić serca, umysły i charaktery grzeszników. Bóg nie chce wymazać faktów z historii; chce natomiast wymazać egoizm, zło i bunt z serc i umysłów swoich inteligentnych stworzeń.
Dlatego wypowiedzi, które przedstawiają Boga wprowadzającego poprawki w księgach, a nie w sercach swoich dzieci, są fałszywe, natomiast stwierdzenia ukazujące Boga działającego w sercach, umysłach i charakterach, aby oczyścić nas z grzeszności, są prawdziwe.
(Dla szerszego omówienia mojego poglądu na oczyszczenie świątyni, zobacz magazyn Niebiańska świątynia oraz wstępny sąd śledczy — przesłanie na dzisiaj. Jeśli chcesz poznać te same prawdy w innym biblijnym ujęciu, zobacz magazyn Zaślubiny Chrystusa z Oblubienicą: Przygotowanie Kościoła na drugie przyjście Chrystusa).
Prewitt, błędnie pojmując Boże prawo jako zbiór narzuconych przepisów, postrzega rozstrzygnięcie problemu grzechu jako proces prawny w niebiańskiej sali sądowej, dokonujący się w księgach. Ja natomiast widzę problem grzechu jako coś, co dzieje się w sercach, umysłach i charakterach grzeszników — i to właśnie tam Bóg działa, by oczyścić nas z grzechu i wypisać swoje prawo na sercu i umyśle (Hbr 8:10). Zatem niebiańskie zapisy będą ukazywać naszą grzeszność oraz Boże dzieło oczyszczenia zachodzące w nas. Albo jak to ujęła Ellen White:
Kiedy poddamy się Chrystusowi, serce jednoczy się z Jego sercem, wola stapia się z Jego wolą, umysł staje się jedno z Jego umysłem, a myśli zostają poddane Jemu w posłuszeństwie — żyjemy Jego życiem. Na tym polega przyobleczenie się w szatę Jego sprawiedliwości. Kiedy Pan spojrzy na nas, nie ujrzy odzienia splecionego z liści figowych, ani nagości i szpetoty grzechu, lecz swoją szatę sprawiedliwości — doskonałe posłuszeństwo wobec prawa Jahwe. (EGW, Przypowieści Chrystusa, 202.4).
Zwróć uwagę na to, że okrycie szatą sprawiedliwości Chrystusa to metafora, która oznacza rzeczywistą przemianę zachodzącą w umyśle, charakterze, sercu, sposobie myślenia i motywacjach grzesznika — tak, abyśmy rzeczywiście stali się podobni do Chrystusa w głębi serca (2 Kor 5:21). Jest to nowe życie, nowy duch otrzymany przez wiarę, jak opisano wcześniej. Prewitt odbiera ludziom tę rzeczywistość, przenosząc Boże działanie ze świątyni Ducha do niebiańskiej sali sądowej — z serca do zwykłych ksiąg. Taka argumentacja nie wychodzi poza metaforę, i nie przedstawia rzeczywistości. Czytając na temat badania zapisów, usuwania grzechów itd., musimy starać się zrozumieć prawdziwe znaczenie tych symboli. Gdy myślisz o niebiańskich zapisach, co przychodzi ci na myśl? Lista uczynków?
Oto, co powiedziała Ellen White:
Tak jak artysta potrafi odtworzyć każdy najmniejszy rys twarzy, tak nasze charaktery są dokładnie nakreślone w księgach nieba. Niestety, ludzie niewiele myślą o księdze, którą oglądać będą niebiańskie istoty. (EGW, Wielki bój 259.2)
Pamiętaj, że twój charakter jest odwzorowywany przez wielkiego Artystę w niebiańskich rejestrach tak dokładnie, jak twarz zostaje odwzorowywana na płycie fotograficznej. Co księgi niebiańskie mówią o tobie? Czy dostosowujesz swój charakter do Wzorca, którym jest Jezus Chrystus? Czy pierzesz szatę swojego charakteru i wybielasz ją we krwi Baranka? „Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku”.Objawienie 22,12. (EGW, Seks, cudzołóstwo i rozwód 59.1)
Tak jak uczy Biblia, w niebiańskiej księdze życia Baranka zapisane są imiona ludzi (Ap 13:8; 21:27). Imiona natomiast oznaczają charakter, indywidualność, osobowość.
Otóż wy przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej rzeszy aniołów, na uroczyste zebranie pierworodnych synów Bożych, których imiona są zapisane w niebie (…) (Hbr 12:22,23 BWP)
Bóg jest Bogiem rzeczywistości. My jesteśmy prawdziwymi ludźmi z prawdziwym problemem grzechu — i potrzebujemy Jezusa, prawdziwego Zbawiciela, który oczyszcza nas z grzechu, strachu i egoizmu, i czyni nas sprawiedliwymi w rzeczywistości — w naszych sercach i umysłach.
On bowiem tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą. (2 Kor 5:21 UBG)
Dlatego oczyszczenie grzechu ze świątyni może nastąpić tylko poprzez oczyszczenie serc, umysłów i charakterów ludzkich z lęku, nieufności wobec Boga i egoizmu — oraz wypisanie żywego Bożego prawa miłości w sercu i umyśle.
Doktryna sprawiedliwości
Eugene Prewitt, przyjmuje fałszywe założenie, że Boże prawo jest takie samo jak ludzkie prawo (narzucone przepisy). Zamiast traktować prawo Boże jako protokoły projektowe Stwórcy, na których opiera się życie, twierdzi, że Boża sprawiedliwość polega na tym, że Bóg używa swojej mocy, by zadawać ból i cierpienie. W związku z tym interpretuje on ostatnie plagi opisane w Apokalipsie jako kary wymierzane przez Boga. Oto jego słowa:
Te plagi są karą, a nie korektą. (To znaczy, że następują po zakończeniu czasu łaski.) A cierpienie jest sprawiedliwe i słuszne. Bóg jest „święty” i sądzi niegodziwych. To jest oczywiste i „objawione” — według sprawiedliwych z Apokalipsy 15.
Kiedy jednak rozumiemy Boże prawo jako prawo projektowe, na którym opiera się całe życie, dostrzegamy, że każde odstępstwo od prawa prowadzi do bólu i cierpienia — a Bóg używa swojej mocy, by powstrzymać szkody i zniszczenie, które następuje, gdy Jego obecność się wycofuje. Biblia opisuje Bożych aniołów jako powstrzymujących niszczące siły, a zniszczenie czasów końca nastaje, gdy luzują „cztery wiatry”:
Następnie zobaczyłem czterech aniołów, jak stali na czterech krańcach ziemi i trzymali cztery wiatry ziemi, aby wiatr nie wiał na ziemię ani na morze, ani na żadne drzewo. I zobaczyłem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, który miał pieczęć Boga żyjącego, i zawołał donośnym głosem do czterech aniołów, którym została dana moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: Nie wyrządzajcie szkody ziemi ani morzu, ani drzewom, dopóki nie opieczętujemy sług naszego Boga na ich czołach. (Ap 7:1‑3 BE)
Co robią czterej aniołowie? Powstrzymują wiatry, czyli siły destrukcji. Dlaczego? Aby zapobiec szkodzie. A jednak są opisani jako mający moc wyrządzenia szkody — w jaki sposób? Poprzez zluzowanie — czego? Szatana i jego sił zła.
Ale dlaczego je luzują? Ze względu na uparte naleganie ludzi na ziemi, by uwolnić się od Bożej opieki. Nasze dobrowolne wybory sprawiają, że Boże agencje ochronne zostają odsuwane. Dlatego Ellen White opisała plagi czasów końca w ten sposób (i zauważ, że nazywa je ona ‘sądami Bożymi’):
Pokazano mi, że sądy Boże nie przyjdą na nich bezpośrednio od Pana, ale dosięgną ich w inny sposób: oni sami znajdą się poza zasięgiem Jego ochrony. On ostrzega, poprawia, napomina i wskazuje jedyną, bezpieczną drogę; ale potem, jeśli ci, którzy byli przedmiotem Jego szczególnej troski, będą nadal podążać swoją własną drogą, nie zważając na głos Ducha Bożego, i jeśli po kolejnych ostrzeżeniach nadal wybierać będą drogę, która im się wydaje odpowiednia, wówczas Bóg poleci swym aniołom, by dłużej nie strzegli ich przed podstępnymi atakami szatana. (EGW, Wydarzenia czasów końca 162.5)
To moc szatańska działa na morzu i na lądzie, sprowadzając nieszczęścia i katastrofy, i zabierając życie tysiącom ludzi, którzy padają ofiarą szatana. (Wydarzenia Czasów Końca 163.1) Burze i nawałnice zarówno na morzu, jak i na lądzie będą narastać, ponieważ diabeł zstąpił z wielkim gniewem i nie jest powstrzymywany. Wie, że ma mało czasu. Zobaczymy bardziej przerażające przejawy jego potęgi, niż kiedykolwiek mogliśmy sobie wyobrazić. (Manuscript Releases, t.14, 3.1)
A więc znów mamy przedstawione dwa obrazy Boga. Mój — to Bóg miłości, który jest Stwórcą, Projektantem, Obrońcą, Źródłem życia, pragnącym uzdrawiać i odnawiać. Jego prawo to prawo życia — protokoły, na których opiera się istnienie — a odstępstwa od tych zasad prowadzą do śmierci.
Obraz Boga według Prewitta — to bóg-dyktator, który narzuca prawa i regulaminy pozbawione naturalnych konsekwencji, a następnie używa swojej mocy, by zadawać swoim stworzeniom ból i cierpienie.
Uważam, że jest to szatański obraz Boga — tak jak stwierdza Ellen White:
Od początku szatan z rozmysłem dążył do tego, aby ludzie zapomnieli o Bogu, by mógł ich pozyskać dla siebie. Dlatego starał się fałszywie przedstawiać charakter Boga, prowadząc ludzi do pielęgnowania błędnego wyobrażenia o Nim. W ich umysłach Stwórca został ukazany jako obdarzony cechami samego księcia zła — jako istota arbitralna, surowa i nieprzebaczająca — tak aby ludzie się Go bali, unikali Go, a nawet nienawidzili. Szatan usiłował tak zamącić umysły tych, których zwiódł, aby wyrzucili Boga ze swoich myśli. Wtedy mógłby zatrzeć w człowieku obraz Boży i odcisnąć na duszy własne podobieństwo; mógłby napełnić ludzi swoim duchem i uczynić ich jeńcami według swojej woli. (Review and Herald, 15 lutego 1912)
Ponieważ Prewitt błędnie rozumie Boże prawo, błędnie rozumie również Boży gniew. Wierząc, że Boże prawo to zbiór narzuconych reguł, mylnie wnioskuje, że Boży gniew to boska wrogość wobec grzeszników — albo po prostu inne negatywne emocje pochodzące od Boga i wylewane na grzesznika. W ujęciu Prewitta Chrystus, jako nasz zastępca, cierpiący pod Bożym gniewem, nie został opuszczony przez Ojca, lecz aktywnie ukarany i stracony przez Niego.
Kiedy jednak przejdziemy do prawdy o Bogu objawionej przez Jezusa i Pismo Święte, oraz zrozumiemy, że Boże prawo jest prawem projektowym, wtedy właściwie pojmiemy, że gniew Boży objawia się wówczas, kiedy Bóg cofa swoją dłoń, która powstrzymywała zło, i pozwala grzesznikowi zebrać to, co nieuleczony grzech naturalnie powoduje: zniszczenie.
Zauważ, że biblijny gniew to właśnie wydanie na pastwę losu, oddanie, porzucenie, pozwolenie odejść, zaprzestanie Bożej interwencji, która dotąd powstrzymywała destrukcyjne skutki grzechu:
- Bo gniew mój wybuchł już wielkim płomieniem i trawi wszystko aż do dna szeolu, niszczy ziemię i wszystkie jej plony, kruszy nawet gór podwaliny. I zgromadzę nad nimi różne nieszczęścia, wypuszczę w ich stronę moje strzały (Pwt 32:22,23 BWP). Gdyby byli mądrzy, zastanowiliby się nad tym, Zrozumieliby, co ich czeka. Jakżeby jeden mógł gonić przed sobą tysiąc, A dwaj zmusić do ucieczki dziesięć tysięcy, Gdyby ten, który jest ich skałą, nie był ich zaprzedał, A Pan ich nie porzucił?! (Pwt 32:29,30 BM)
- W tym dniu zapłonie mój gniew przeciwko nim, opuszczę ich i skryję swe oblicze przed nimi, a oni będą pożarci i spotka ich wiele nieszczęść i utrapień i powiedzą w tym dniu: Czy nie dlatego, że naszego Boga nie ma pośród nas, spotkały nas te nieszczęścia? (Pwt 31:17 UBG)
- A ja sam będę walczył przeciwko wam wyciągniętą ręką i mocnym ramieniem, z gniewem, zawziętością i wielką zapalczywością. I pobiję mieszkańców tego miasta, zarówno ludzi, jak i zwierzęta. Umrą od wielkiej zarazy. (…) Ktokolwiek zostanie w tym mieście, zginie od miecza, z głodu i od zarazy. (…) mówi PAN. Będzie wydane w ręce króla Babilonu, a on spali je ogniem. (…) Lecz ja was nawiedzę według owocu waszych uczynków, mówi PAN. Rozniecę ogień w jej lesie, który pochłonie wszystko dokoła niego. (Jr 21:5,6,9,10,14 UBG)
- Żar gniewu PANA położy im kres. Opuścił swą kryjówkę jak lew! Tak! Ich ziemia stała się pustkowiem z powodu żaru udręczenia, z powodu żaru Jego gniewu. (Jr 25:37,38 PL)
- Tak mówi PAN, Bóg Izraela: Idź i przemów do Sedekiasza, króla Judy, i powiedz mu: Tak mówi PAN: Oto wydam to miasto w ręce króla Babilonu, a on spali je ogniem; (Jr 34:2 UBG)
- (…) Oto ogłaszam wam, mówi PAN, wolność pod miecz, na zarazę i głód, i wydam was na wysiedlenie do wszystkich królestw ziemi. (Jr 34:17 UBG)
- I wyleję na ciebie swoją zapalczywość, tchnę przeciwko tobie ogniem swojego gniewu i wydam cię w ręce okrutnych ludzi i wprawnych w wytraceniu. (Ez 21:31 UBG)
- Oto wyciągnę swą rękę przeciwko tobie i wydam cię na łup poganom; wytnę cię spośród narodów, wytracę cię z ziem i wyniszczę cię. (…). (Ez 25:7 UBG)
- [Król] (…) zabił mieczem ich młodzieńców w domu ich świątyni, a nie zlitował się nad młodzieńcem ani panną, ani starcem, ani sędziwym. [Bóg] Wydał wszystkich w jego ręce. (2 Krl 36:17 UBG)
- Będę bowiem dla Efraima jak srogi lew, a dla domu Judy jak młody lew. Ja, ja sam porwę i odejdę; wezmę, a nikt mi go nie wydrze. Pójdę i wrócę do swego miejsca, aż uznają swoją winę i zaczną szukać mojego oblicza. W swoim utrapieniu będą mnie pilnie szukać. (Oz 5:14,15 UBG)
- Gniew Boży bowiem objawia się z nieba przeciwko wszelkiej bezbożności i niesprawiedliwości ludzi, którzy zatrzymują prawdę w niesprawiedliwości. Ponieważ to, co można wiedzieć o Bogu, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. (…) Podając się za mądrych, zgłupieli; I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobieństwo obrazu zniszczalnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i gadów. Dlatego też Bóg wydał ich nieczystości przez pożądliwości ich serc, aby hańbili swoje ciała między sobą. Oni to zamienili prawdę Bożą w kłamstwo i czcili stworzenie, i służyli jemu raczej niż Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego wydał ich Bóg haniebnym namiętnościom, (…) A skoro im się nie spodobało zachowanie poznania Boga, wydał ich Bóg na pastwę wypaczonego umysłu, aby robili to, co nie wypada; (Rz 1:18,19,22-26,28)
Jezus doświadczył Bożego gniewu na krzyżu wtedy, gdy „Bóg wydał Go” — a nie gdy „Bóg aktywnie wymierzał Mu karę”.
- Który został wydany za nasze grzechy i wstał z martwych dla naszego usprawiedliwienia. (Rz 4:25 UBG)
- (…) Boże mój, Boże mój, czemu mnie opuściłeś? (Mt 27:46 UBG)
- Wówczas „zawołał Jezus donośnym głosem: Eli, Eli, lama sabachtani! Co znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Gdy zewnętrzny mrok osłonił Zbawiciela, wiele głosów odezwało się: „Zemsta niebios jest na Nim. Dosięgły go strzały gniewu Bożego za to, że się mianował Synem Bożym”. Wielu z tych, którzy wierzyli w Niego, słyszało ten rozpaczliwy krzyk i opuściła ich nadzieja. Jeżeli Bóg opuścił Jezusa, w co zatem mogli wierzyć Jego wyznawcy? (EGW, Życie Jezusa, 543.4)
- Bóg długo znosi bunt i odstępstwo swoich stworzeń. Nawet wtedy, gdy Jego miłosierdzie bywa lekceważone, a Jego miłość wyszydzana i pogardzana, On nadal cierpliwie znosi człowieka, aż wyczerpie się każdy możliwy środek prowadzący go do pokuty. Lecz Jego cierpliwość ma swoje granice. Tym, którzy aż do końca trwają w uporczywym buncie, odbiera swoją ochronną opiekę. Opatrzność nie będzie ich już dłużej osłaniać przed mocą szatana. Swoim wyborem zaprzepaszczą dzień łaski. (Review and Herald, 17 września 1901)
- Bóg prawuje się z narodami. Nawet wróbel nie spada na ziemię bez Jego wiedzy. Ci, którzy czynią zło swoim bliźnim, mówiąc w sercu: „Jakże Bóg ma wiedzieć?”, pewnego dnia staną wobec długo wstrzymywanej odpłaty. W naszych czasach pogarda wobec Boga jest większa niż zwykle. Ludzie doszli do takiego poziomu zuchwałości i nieposłuszeństwa, że świadczy to o niemal pełnej mierze ich nieprawości. Wielu niemal przekroczyło granicę miłosierdzia. Wkrótce Bóg objawi, że naprawdę jest Bogiem żywym. Powie do aniołów: „Nie powstrzymujcie już dłużej szatana w jego wysiłkach, by niszczyć. Pozwólcie mu wylać swoją złośliwość na synów nieposłuszeństwa, bo kielich ich nieprawości jest pełen. Postępowali od jednego stopnia zła do drugiego, codziennie pomnażając swoją bezprawność. Nie będę już dłużej ingerował, by powstrzymać niszczyciela przed wykonaniem jego dzieła.” (Review and Herald, 17 września 1901)
W Biblijnym Komentarzu czytamy:
Gniew Boży — to znaczy Jego święta dezaprobata wobec grzechu, która ostatecznie prowadzi do oddania człowieka pod wyrok śmierci (zob. Rz 6,23; J 3,36). Gniewu nieskończonego Boga nie wolno porównywać z ludzką porywczością. Bóg jest miłością (1 J 4,8); choć nienawidzi grzechu, kocha grzesznika. (…) Nie narzuca jednak swojej miłości tym, którzy nie chcą przyjąć Jego miłosierdzia. (…) Dlatego gniew Boży wobec grzechu wyraża się w wycofaniu Jego obecności i Jego ożywiającej mocy z życia tych, którzy wybierają trwanie w grzechu i tym samym ponoszą jego nieuchronne konsekwencje (Rdz 6,3) (…) Gdy gniew Boży wobec grzechu spadł na Chrystusa jako naszego Zastępcę, to właśnie oddzielenie od Ojca sprawiło Mu tak niewyobrażalną udrękę. „Nie mógł użyć swej boskiej mocy, aby uniknąć tej męki; jako człowiek musiał ponosić konsekwencje ludzkiego grzechu i jako taki musiał znieść gniew Boży z powodu występku”. (Życie Jezusa, 493.2). „Gniew Boży przeciwko grzechowi — groźny przejaw Jego niezadowolenia z powodu nieprawości — wypełnił duszę Syna przerażeniem. (…). Odwrócenie Ojcowskiego oblicza od Zbawiciela w tej godzinie najwyższego cierpienia przenikało Jego serce bólem, którego człowiek nigdy nie będzie w stanie zrozumieć”. (Życie Jezusa, 542.3)
A zatem — jak wyjaśnia Paweł w Rz 1,24.26.28 — Bóg objawia swój gniew, oddając niepokutujących ludzi skutkom ich własnego buntu. To uporczywe odrzucanie Bożej miłości i miłosierdzia osiągnie swój szczyt w ostatecznym objawieniu gniewu Bożego, w dniu, gdy Duch Boży zostanie w końcu wycofany. Pozbawieni osłony łaski, bezbożni nie będą mieli żadnej ochrony przed szatanem.
Gdy aniołowie Boży przestaną powstrzymywać gwałtowne wichry ludzkich namiętności, wszystkie siły konfliktu zostaną uwolnione. (…).
Wtedy ogień zstąpi od Boga z nieba i grzech wraz z grzesznikami zostaną na zawsze zniszczeni (Ap 20,9; por. Ml 4,1; 2 P 3,10).
Lecz nawet to ostateczne objawienie gniewu Bożego w zagładzie bezbożnych nie jest aktem arbitralnej mocy.
„Bóg jest źródłem życia i każdy, kto wybrał służbę na rzecz grzechu, odszedł od Boga, a tym samym odciął się od życia”. (Życie Jezusa, 551.2). „Przez pewien czas Bóg zezwala na ich istnienie, aby mieli możliwość uszlachetnienia charakteru i wypracowania swoich zasad, później zaś będą zbierać owoce dokonanego wyboru. Wskutek buntowniczego życia szatan i wszyscy jego naśladowcy popadają w tak wielki konflikt z Bogiem, że sama Jego obecność staje się dla nich niszczącym ogniem” (tamże). (…).(The Seventh-day Adventist Bible Commentary, Francis Nichol-GCSDA, t.6, s.477‑478, Review and Herald Publishing Association).
A więc znów mamy przedstawione dwa obrazy Boga:
- Obraz, który ja prezentuję, to Bóg miłości — Stwórca, Źródło życia — który pragnie przywrócić swoje stworzenie do harmonii z pierwotnym projektem, aby Jego dzieci nie cierpiały ani nie umierały. Jednocześnie daje nam wolność, i jeśli uporczywie nalegamy, pozwala nam odejść i doświadczyć skutków oddzielenia się od Niego.
- Obraz Boga według Prewitta to istota, która zadaje tortury, ból i cierpienie jako karę dla tych, którzy nie przestrzegają jej przepisów.
(Zobacz również blog Gniew Boży a gniew szatana.)
Dowodem na to, że Prewitt przyjął koncepcję prawa narzuconego — czyli dokładnie to, co szatan zarzuca Bogu — jest jego własna wypowiedź:
Wydaje mi się całkowicie racjonalne, że kochający Bóg byłby mimo wszystko gotów być sprawiedliwy, nawet jeśli byłoby to dla Niego bolesne. Zadanie bólu człowiekowi, który zlecił tortury pokornemu słudze Jezusowi, wydaje się jak najbardziej sprawiedliwe. Gwoli ścisłości, to właśnie wtedy, gdy prześladowcy są już martwi, krew męczenników woła do Boga o pomstę za ich krew, w Apokalipsie 6. Więc bolesna kara wydaje się dla mnie racjonalna, a dla Jenningsa nieracjonalna.
Jeśli ktoś wierzy, że Boże prawo jest narzucone i nie niesie ze sobą żadnych naturalnych konsekwencji, to postrzega sprawiedliwość jako wymierzanie bólu, kary, cierpienia i śmierci — i właśnie taki błędny obraz Boga przedstawia Prewitt.
Jednak gdy się zrozumie, że Boże prawo to prawo miłości — protokoły projektowe życia — wtedy łatwo dostrzec, że odstępstwa od tych zasad są szkodliwe, a ból i cierpienie, które po nich następują, są nieuniknionym skutkiem życia w niezgodzie z Bożym zamysłem.
Ten dylemat wynika z faktu, że nasza zdolność do rozpoznawania dobra i zła rozwija się etapami — znanymi jako rozwój moralny człowieka. Oto siedem podstawowych etapów rozwoju naszej zdolności do rozróżniania tego, co prawidłowe a co nie:
- Nagroda i kara — najbardziej podstawowy poziom pojmowania, czy coś jest właściwe czy niewłaściwe, opiera się na tym, czy otrzymujemy za to nagrodę, czy też jesteśmy karani. To mentalność niewolnika. Dlaczego żołnierze nazistowscy prowadzili ludzi do komór gazowych? Bo zostaliby ukarani, gdyby tego nie zrobili — więc uznawali to za słuszne. Tak też wyglądała sytuacja Izraela w Egipcie: niewolnicy robili to, co kazał im pan, aby uniknąć kary za nieposłuszeństwo.
- Wymiana rynkowa — coś za coś: robisz coś dla mnie, a ja daję ci coś o równej wartości w zamian. To Izrael na Synaju: „oko za oko, ząb za ząb.” Wiele religii na Bliskim Wschodzie nadal funkcjonuje na tym poziomie.
- Konformizm społeczny — na tym etapie dobro lub zło określane jest przez konsensus społeczny. To dziecko, które mówi: „Wszyscy tak robią, więc musi być ok”. Tak było z Izraelem, gdy chcieli mieć królów — wszystkie inne narody miały królów, więc to uważali za słuszne.
- Prawo i porządek — dobro i zło na tym etapie określane jest przez skodyfikowany system przepisów, sędziów, i narzuconych kar. Słuszne jest otrzymywanie należnej zapłaty lub nagrody za dobrze wykonaną pracę, a także ponoszenie określonej kary za złamanie ustalonych reguł. To Izrael w czasach Chrystusa: mieli prawo i oskarżyli Jezusa o jego łamanie.
- Miłość wobec innych — dobro to dążenie do najlepszego interesu drugiego człowieka, uznanie jego wartości jako osoby, niezależnie od zarządzeń. Dobro to działanie na czyjąś korzyść, nawet jeśli łamie się reguły „prawa i porządku,” np. kiedy wieziesz kogoś bardzo chorego do szpitala: zatrzymujesz się na czerwonym świetle, patrzysz we wszystkie strony, włączasz światła awaryjne, trąbisz, i — widząc, że nie ma ruchu — przekraczasz skrzyżowanie na czerwonym świetle, rozumiejąc, że życie człowieka (zgodnie z prawami projektowymi — prawami zdrowia) jest ważniejsze niż przestrzeganie przepisu (narzuconego prawa — prawa drogowego). Ale policjant działający na poziomie czwartym wypisze ci mandat, bo złamałeś przepisy. Tak właśnie się działo, gdy Jezus uzdrawiał w szabat, a faryzeusze chcieli Go ukamienować za złamanie przepisów.
- Życie w zgodzie z zasadami — jest to zrozumienie rzeczywistości, na jakiej oparte są Boże prawa projektowe; zasad, według których życie zostało zaprojektowane, oraz prowadzenie życia w zgodzie z nimi. To czynienie dobra, ponieważ jest ono dobrem. Takie postępowanie podoba się Bogu. Nie chodzi o to, by coś robić, bo tak nakazuje zarządzenie, ale dlatego, że jest to zgodne z Bożym zamysłem. Tak żyli Jezus i apostołowie. Takiego Boga przedstawia Come and Reason. Na tym poziomie rozumie się, że Bóg mówi, że coś jest dobre, ponieważ to naprawdę jest dobre — jest zgodne z Jego projektowymi zasadami. Myślenie na tym poziomie: „Jeśli Bóg tak powiedział, to znaczy, że to jest dobre.” W Królestwie Bożym wszyscy żyją w harmonii z Bożym projektem i doceniają Jego prawo miłości (poziom szósty).
- Przyjaźń z Bogiem — na tym poziomie człowiek nie tylko kocha Boga i ludzi, nie tylko rozumie Boże prawa projektowe i żyje w zgodzie z nimi, ale także rozumie i świadomie uczestniczy w Bożych zamiarach. Jezus powiedział w Ew. Jana 15:15 „Już więcej nie będę nazywał was sługami, bo sługa nie wie, co robi jego pan. Lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo oznajmiłem wam wszystko, co słyszałem od mego Ojca.” Na tym poziomie rozumiemy, że Bóg ma większy cel niż tylko zbawienie ludzkości — w długotrwającym uniwersalnym Wielkim Boju Bóg uzdrawia cały wszechświat ze szkód wyrządzonych przez bunt szatana.
(Zobacz także Siedem poziomów moralnego rozwoju)
Ponieważ upodobał sobie Ojciec, aby w nim zamieszkała cała pełnia; I żeby przez niego pojednał wszystko ze sobą, czyniąc pokój przez krew jego krzyża; przez niego, mówię, to, co jest na ziemi, jak i to, co jest w niebie. (Kol 1:19,20 UBG)
W trakcie rozwoju moralnego człowiek jest w stanie pojąć tylko jeden poziom powyżej tego, na którym sam aktualnie funkcjonuje. Większość ludzi działa na poziomie czwartym lub niższym, a osoby na poziomie czwartym prześladują tych, którzy funkcjonują na poziomie szóstym i siódmym. Co gorsza, nie są w stanie pojąć poziomów szóstego i siódmego, toteż twierdzą, że nauki osób na tych poziomach „nie mają sensu”. Tak właśnie było w relacji między Jezusem a przywódcami religijnymi Jego czasów — i to jest problem, który stoi za niezdolnością Prewitta do zrozumienia tego, czego nauczam. Rzymska koncepcja prawa narzuconego to sposób myślenia charakterystyczny dla poziomu czwartego.
Ponieważ Bóg jest miłością, pragnie docierać do ludzi na każdym etapie ich rozwoju. Tak jak rodzic mówi inaczej do trzylatka, a inaczej do nastolatka, tak Bóg przemawia w różny sposób, aby każdy — niezależnie od poziomu duchowej dojrzałości — mógł Go zrozumieć. Dlatego w niektórych fragmentach Jego słowa brzmią początkowo groźnie; uważniejsza lektura pokazuje jednak, że zwracał się tam do tych, którzy byli na niższych poziomach rozwoju i nie potrafili jeszcze pojąć Bożych zasad. Jego cel pozostaje zawsze ten sam — jak u kochającego rodzica: aby Jego dzieci dorastały do pełnej dojrzałości i widziały rzeczywistość taką, jaką On ją stworzył. To właśnie poziomy szósty i siódmy: „życie w zgodzie z zasadami” oraz „przyjaźń z Bogiem”.
Autor Listu do Hebrajczyków napisał:
Mamy o tym wiele do powiedzenia, lecz trudno wam to przekazać, skoro w słuchaniu staliście się ociężali. Chociaż bowiem ze względu na czas winniście już być nauczycielami, sami ponownie potrzebujecie pouczenia o podstawowych zasadach nauki Bożej. Zamiast stałego pokarmu, znowu potrzebujecie mleka! Każdy bowiem niewprawny w nauce sprawiedliwości jest jak niemowlę ssące mleko. Dojrzali zaś przyjmują pokarm stały, gdyż przez praktykę mają zmysły wyćwiczone do rozróżniania między tym co dobre i złe. Zostawmy jednak podstawy nauki o Chrystusie i przejdźmy do spraw dojrzałości. Nie kładźmy ponownie fundamentu, którym jest: odwrócenie się od martwych uczynków, wiara w Boga. (Hbr 5:11‑6:1 EŚP)
Dzieci nie rozumieją jeszcze rzeczywistości. Myślą, że nie wolno im się bawić się na ulicy tylko dlatego, że mama będzie zła i je ukarze. Osoby dojrzałe wiedzą natomiast, że nigdy nie chodziło o niezadowolenie mamy, ale o to, że ignorowanie praw rzeczywistości (np. fizyki i zdrowia) prowadzi do naturalnych konsekwencji, takich jak zagrożenie życia przy potrąceniu przez samochód.
Poselstwo trzech aniołów z Apokalipsy jest wezwaniem, by ludzie oddawali cześć Bogu jako Stwórcy — Temu, który stworzył niebo, ziemię, morze i źródła wód — oraz by opuścili Babilon, czyli system narzuconego prawa opartego na karach. Oznacza to konieczność odrzucenia kłamstwa, że Boże prawo działa tak samo jak ludzkie prawo, oraz porzucenia dziecięcego sposobu myślenia na rzecz dojrzałości: zrozumienia, jak naprawdę funkcjonuje rzeczywistość.
Ta różnica poziomów rozwoju moralnego leży u podstaw wielu nieporozumień w chrześcijaństwie. Ci, którzy funkcjonują na poziomie czwartym, (prawo i porządek), próbują egzekwować właściwą ortodoksję i prześladują jako heretyków tych, którzy działają na poziomach szóstym i siódmym.
Prewitt twierdzi, że zaprzeczam temu, że Bóg „grozi”, ale to również nieprawda. On postrzega konsekwencje grzechu jako bezpośrednio pochodzące od Boga, podczas gdy ja widzę je jako naturalny skutek nieuleczonego grzechu.
Groźby mają dwa typy:
- Groźby odkupieńcze, jak te, które wypowiada rodzic ostrzegający dziecko przed karą, jeśli będzie się bawić na ulicy.
- Groźby rzeczywistości, jeśli dziecko zignoruje ostrzeżenie i zostanie potrącone przez samochód.
Biblijne ostrzeżenia o katastrofach i gniewie Bożym są faktyczne — tak jak ostrzeżenie lekarza wobec palacza o ryzyku chorób płuc, raka i bolesnej śmierci, jeśli nie przestanie palić.
Według Prewitta, jeśli palacz nie przestanie palić, lekarz musi mu zadać chorobę, ból i śmierć.
Według mnie, lekarz — po udzieleniu wystarczającego ostrzeżenia — pozwala pacjentowi ponieść konsekwencje własnego wyboru.
(Dla szerszego omówienia końca grzechu i grzeszników oraz tego, jak umierają niegodziwi, zobacz blog Prawda o piekle).
Przedstawiane są tu dwa obrazy Boga:
- Jeden to arbitralny dyktator, którego prawo jest narzucone i który jest źródłem zadawanego bólu i śmierci;
- Drugi to najwyższa Istota miłości — Ten, którego prawa są protokołami projektowymi rządzącymi działaniem rzeczywistości i który jest źródłem wyłącznie dobra oraz życia — lecz który pozwala buntownikom ponieść straszne i bolesne skutki odejścia od Jego projektu na życie.
Apokalipsa 14 wzywa nas do oddania czci „Temu, który stworzył niebo, ziemię i morze”.
Jest to wezwanie do uwielbienia Projektanta — Stwórcy.
Zachęcam cię, byś oddał cześć Projektantowi i odrzucił obraz Boga jako dyktatora.
[1] Franks, Robert S., A History of the Doctrine of the Work of Christ in its Ecclesiastical Development, vol 1, London: Hodder and Stoughton, 1918, s.21.
[2] Ibid., s.21.
[3] Ibid., s.37,38.
[4] S.L. Greenslade, Church and State from Constantine to Theodosius, London: SCM Press, 1954.
[5] Lindsay, Thomas, A History of the Reformation, Bibliolife, 2009, s.168.
[6] Porównaj Dziesięcioro Przykazań katolickich i protestanckich. W wersji katolickiej pominięto drugie przykazanie (o tworzeniu rzeźb i obrazów), dziesiąte podzielono na dwa, zmieniono język przykazania o szabacie, a z powodu usunięcia drugiego przykazania, przykazanie o szabacie (czwarte w wersji protestanckiej) stało się trzecim w wersji katolickiej. Kościół katolicki twierdzi w katechizmie, że zmienił świętość szabatu z soboty na niedzielę. Nie polemizuję z żadnym z tych punktów. Używam ich jedynie jako ilustracji przyjęcia zmiany Bożego prawa — z prawa naturalnego na prawo narzucone. Gdyby teologowie postrzegali Boże prawo jako zasadę, na której opiera się życie — podobnie jak prawo grawitacji, termodynamiki czy oddychania — nie głosowaliby w komisji nad jego zmianą. Fakt, że je zmienili, ujawnia akceptację rzymskiej, imperialnej koncepcji prawa.










using your credit or debit card (no PayPal account needed, unless you want to set up a monthly, recurring payment).
instead?