Przypowieść o pszenicy i kąkolu, zapisana w Ew. Mateusza 13, opowiada, że po zasianiu dobrego ziarna słudzy gospodarza zauważyli, iż pole zarosło chwastami podobnymi do pszenicy. Gdy zapytali, jak to się stało, gospodarz odpowiedział, że uczynił to nieprzyjaciel. Wówczas słudzy spytali, czy mają powyrywać kąkol.
„Lecz on odpowiedział: Nie, żebyście przypadkiem, zbierając kąkol, nie wykorzenili razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obydwu razem rosnąć aż do żniwa, a w czasie żniwa powiem żniwiarzom: Zbierzcie najpierw kąkol i zwiążcie go w snopki na spalenie, pszenicę zaś zgromadźcie w moim spichlerzu.” (Mt 13:29,30 UBG)
Pole to Kościół. Dobre ziarno, które wydaje urodzajne kłosy, przedstawia tych, którzy się nawrócili — członków Kościoła wydających owoce sprawiedliwości, ponieważ zostali odrodzeni przez Ducha Świętego i żyją bezinteresowną miłością oraz życiem Chrystusa.
Kąkol natomiast reprezentuje agentów szatana, którzy również należą do Kościoła, lecz nie zostali odrodzeni. To ci, którzy opowiadają się za doktrynami i fundamentalnymi prawdami, ale czynią to z sercem nienawróconym — starym, upadłym, zepsutym i egoistycznym — kierowani lękiem. Innymi słowy, nadal żyją w strachu, w duchu odziedziczonym po Adamie.
Członkowie Kościoła, których serca nie zostały przemienione, są reprezentowani przez pięć głupich panien z przypowieści z Ew. Mateusza 25. Zarówno mądre, jak i głupie panny miały lampy (Pismo Święte), lecz głupim brakowało oliwy. Choć posiadają kościelne członkostwo, nie zamieszkuje w nich Duch Święty, dlatego nie żyją życiem Jezusa; nie mają ducha miłości i zaufania zakorzenionego w prawdzie. Wyznają właściwe doktryny, lecz podobnie jak faryzeusze, którzy ukrzyżowali Chrystusa, kieruje nimi strach. To prowadzi do religijnej teologii legalizmu, opartej na narzuconych prawach i karach, podczas gdy prawdziwe zbawienie polega na odrodzeniu i odnowie serca oraz umysłu poprzez przyjęcie nowego życia — życia Chrystusa.
Różnica między tymi dwiema grupami nie polega więc na ich zewnętrznym wyglądzie, lecz na motywacjach. Dlatego Jezus powiedział do przywódców religijnych swoich czasów:
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo jesteście podobni do grobów pobielanych, które z zewnątrz wydają się piękne, ale wewnątrz pełne są kości umarłych i wszelkiej nieczystości. Tak i wy na zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, ale wewnątrz jesteście pełni obłudy i nieprawości. (Mt 23:27,28 UBG)
Ci przywódcy religijni, członkowie autoryzowanego Kościoła Bożego, posiadali właściwe doktryny, rytuały, ceremonie i Pismo, lecz mieli niewłaściwego ducha.
Zbawieni to ci, którzy zostali odrodzeni w nowym duchu, motywującym ich do większej miłości wobec Boga i ludzi niż wobec samych siebie; ci, w których zamieszkuje Duch Święty, napełniając ich Duchem Chrystusa. Nie rządzi już nimi duch strachu, lecz prowadzi ich duch mocy, miłości i zdrowego rozsądku (2 Tm 1:7). Natomiast agenci szatana są motywowani duchem strachu i działają pod jego kierownictwem; dlatego stają się przeszkodą w dziele Chrystusa, choć są przekonani, że Go naśladują.
Nieodrodzeni uczniowie
Zanim uczniowie Jezusa doznali przemiany ducha, zanim narodzili się na nowo i umarli dla starego życia opartego na lęku, starali się czynić to, co — jak im się wydawało — miało pomóc Jezusowi, lecz w rzeczywistości działali przeciwko Niemu. Na przykład, gdy pewna samarytańska wioska odrzuciła Jezusa, uczniowie zapytali, czy mają sprowadzić na nią ogień. Jezus jednak odpowiedział:
„Nie wiecie, jakiego jesteście ducha. Syn Człowieczy bowiem nie przyszedł zatracać dusz ludzkich, ale je zbawić.” (Łk 9:55,56 UBG).
Podążali za Jezusem, lecz w nieodnowionym duchu. Chcieli czynić dobro, ale byli motywowani duchem lęku i egoizmu. To jest walka każdego człowieka — konflikt między starym duchem strachu i samolubstwa, który utrudnia dzieło Jezusa, a nawet ujawnia się w tych, którzy są przekonani, że pracują dla Niego. Najwyraźniej widać to w spotkaniu Jezusa z Piotrem, gdy Pan wyjaśnia uczniom swoją misję i plan:
I odtąd zaczął Jezus tłumaczyć swoim uczniom, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych, od naczelnych kapłanów i uczonych w Piśmie, i być zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstać.
A Piotr, wziąwszy go na bok, zaczął go strofować, mówiąc: Zmiłuj się nad sobą, Panie! Nie przyjdzie to na ciebie.
Lecz on odwrócił się i powiedział do Piotra: Odejdź ode mnie, szatanie! Jesteś dla mnie zgorszeniem, bo nie pojmujesz tego, co Boże, ale to, co ludzkie.
Wtedy Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli ktoś chce pójść za mną, niech się wyprze samego siebie, weźmie swój krzyż i idzie za mną. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mojego powodu, znajdzie je. (Mt 16:21‑25 UBG)
Uczniowie chodzili z Jezusem, lecz wciąż nosili w sobie wrodzonego ducha lęku i egoizmu. Nie odrzucili jeszcze całkowicie swego naturalnego, strachem kierowanego życia odziedziczonego po Adamie. Nie narodzili się na nowo, dlatego ich czyny — choć podejmowane w najlepszych intencjach — w rzeczywistości podważały Jego Królestwo, stawały na drodze Bożego dzieła i przeszkadzały ich własnemu zbawieniu.
W istocie ich działania tak bardzo wspierały plany nieprzyjaciela, że Jezus wyraźnie przypisał słowa Piotra samemu szatanowi. Dopiero gdy umarli dla własnego „ja”, gdy oddali Bogu swoje lękliwe i egoistyczne życie i odrodzili się w Duchu miłości oraz zaufania, zostali uzdolnieni do wykonywania dzieła Bożego i szerzenia Jego Królestwa.
Dwa zgromadzenia, jeden Kościół
W obrębie Kościoła pszenica i kąkol rosną obok siebie, reprezentując prawdziwie nawróconych i nienawróconych. Zewnętrznie obie grupy wydają się identyczne:
- Obie grupy publicznie wyznają, że wierzą w Jezusa i przyjęły Go jako swojego Zbawiciela.
- Obie grupy przyjęły chrzest wodny (lub inną ceremonię, w zależności od denominacji).
- Obie grupy pozornie wyznają te same zasady wiary, oddają dziesięcinę i dary, regularnie chodzą do kościoła, ubierają się stosownie, dbają o swoje ciało (świątynię Ducha) i starają się szerzyć ewangelię—albo jako członkowie, albo jako pracownicy kościelni, kaznodzieje, przywódcy zborów czy diecezji.
- Obie grupy biorą udział w Wieczerzy Pańskiej.
- Obie grupy studiują Biblię i są przekonane, że właśnie na niej opierają swoją wiarę.
- Obie oczekują rychłego przyjścia Jezusa.
Jednak obie grupy NIE są takie same. Jedynie pszenica — mądre panny, ci, którzy się odrodzili i są pobudzani Duchem Chrystusa — są zbawieni, należą do Bożej drużyny i zdolni są szerzyć ewangelię.
Natomiast głupie panny — ci, którzy mają Biblię (lampę), lecz nie mają Ducha Jezusa (oliwy) — działają przeciwko Chrystusowi, stają się przeszkodą w planie zbawienia i niosą światu fałszywą ewangelię. Nie chodzi tu o same zasady wiary, lecz o fałszywą ewangelię, ponieważ doktryny umieszczają w kontekście ducha lęku i egoizmu, posługując się narzuconym prawem i jakąś formą legalistycznego zbawienia.
Fałszywa ewangelia koncentruje się na zachowaniu i nakładaniu kar za łamanie prawa. Jej wyznawcy wywyższają samych siebie i domagają się kary dla przeciwników, nawet sprowadzając ogień z nieba na tych, którzy nie przyjmują „prawdy”. Ta ponura ewangelia chętnie posługuje się władzą państwową do egzekwowania praw religijnych—jak czynił Saul z Tarsu czy Kościół w czasach średniowiecza. Jest to mroczna ewangelia, należąca do boga ciemności — źródła kary i bólu — dzierżącego władzę śmierci, którą Jezus przyszedł zniszczyć (Hbr 2:14).
Przy powtórnym przyjściu Jezusa Kościół będzie pełen zarówno pszenicy, jak i kąkolu. Na zewnątrz wyglądają tak samo, lecz wewnątrz są różni. Mądrych pobudza i motywuje Duch miłości i zaufania, ponieważ narodzili się na nowo w Duchu Chrystusa. Głupim natomiast — choć praktykują tę samą religię, używają tej samej Biblii i nauczają tych samych zasad wiary — brakuje oliwy. Nie mają Ducha Świętego, gdyż nie narodzili się na nowo, dlatego wszystko, co czynią, wypływa z ich naturalnego ducha lęku i egoizmu. To prowadzi do legalistycznej religii, funkcjonującej na wzór systemów tego świata. Nauczają o bogu, który działa tak jak oni — posługuje się przymusem i narzuca przepisy pod groźbą kary za ich łamanie.
Apostoł Paweł ukazuje tę różnicę poprzez metaforę obrzezania. Nienawróceni, kierowani lękiem i instynktem samozachowawczym, koncentrują się na zewnętrznych przepisach, prawach, regulaminach i poprawnym postępowaniu, podczas gdy sprawiedliwi — zbawieni — żyją rzeczywistością: doświadczają odnowy serca, która staje się widoczna w ich zachowaniu. W Liście do Rzymian czytamy:
I wtedy taki nie obrzezany z natury poganin, przestrzegający Prawa, będzie sądzić ciebie, prawnie obrzezanego, ale według Prawa przestępcę. Bo nie z zewnątrz jest się prawdziwym Hebrajczykiem. I nie widoczne na ciele obrzezanie dokonuje naszej przemiany. A jest się nim wewnątrz i liczy się przemiana serca dzięki Duchowi, a nie przez literę Prawa. Taki człowiek ma uznanie w oczach Boga, nie potrzebna mu ludzka pochwała. (Rz 2:27‑29 SŻ)
Fałszywą ewangelię i agentów szatana trudno rozpoznać. Posługuje się ona tymi samymi słowami co prawdziwa ewangelia i często głoszona jest przy użyciu tych samych doktryn, tych samych zasad wiary.
Kluczem do jej rozpoznania jest fakt, że opiera się na fałszywym, narzuconym prawie i dlatego motywowana jest duchem lęku, z którym wszyscy się narodziliśmy.
Nienawrócone niemowlęta
Biblia uczy, że gdy Adam zgrzeszył, uszkodził swoją naturę i zaraził się duchem lęku oraz egoizmu. Od tego czasu każdy człowiek rodzi się skażony tym samym duchem strachu i samolubstwa (Ps 51:5; 2 Tm 1:7).
Wszyscy przychodzimy na świat pobudzani duchem i życiem zniekształconym przez Adama — duchem lęku. Nasze naturalne, cielesne „ja”, z którym się rodzimy, jest pełne strachu, niepewności, potrzeb i braku zaufania, dlatego od razu zaczynamy szukać więzi z czymś, co da nam poczucie bezpieczeństwa i uwolni od lęku.
Dlatego dzieci naturalnie lgną do rodziców i tworzą z nimi więzy bezpieczeństwa. Jeśli rodzice są nabożni, będą również altruistyczni, godni zaufania, konsekwentni i wierni. Ich miłość i odpowiedzialność łagodzi ducha lęku z którym się narodziliśmy, lecz go nie leczy ani usuwa.
Widzimy to obserwując małe dziecko bawiące się spokojnie na plaży w pobliżu rodziców. Ale gdy straci ich z oczu, natychmiast ogarnia je strach. Skąd się bierze ten lęk? Był tam od samego początku, lecz więź miłości z godnymi zaufania rodzicami łagodzi go, umożliwiając zdrowy rozwój dziecka.
W miarę jak dziecko dorasta, bogobojni rodzice starają się prowadzić je do zbawczej relacji z Jezusem Chrystusem. Wtedy dziecko oddaje Mu swoje życie — ducha lęku i egoizmu — i odradza się, otrzymując życie Chrystusa poprzez zamieszkującego w nim Ducha Świętego, który pobudza je i motywuje nowym życiem, nową energią — duchem miłości i zaufania.
Od tego momentu nowe życie miłości i zaufania, ukazane jako ziarno w przypowieści Jezusa (Łk 8:4‑15), albo rozwija się i przynosi obfity plon owoców Ducha, albo więdnie i ginie — w zależności od wyboru dziecka: czy pozostanie złączone z Jezusem i będzie prowadzić życie ożywiane miłością i ufnością (jak latorośl trwająca w Krzewie Winnym z J 15:4‑6), czy też wybierze życie pełne lęku i egoizmu, mimo że deklaruje wiarę w Jezusa.
Strach szuka otuchy wszelkimi sposobami
Jeśli dorastający człowiek nie odda swojego lękliwego i egoistycznego życia Jezusowi ani nie przyjmie od Ducha Świętego nowego życia miłości i zaufania, wówczas duch strachu sprawi, że będzie szukał otuchy, pociechy i bezpieczeństwa na różne sposoby, by choć na chwilę złagodzić nieustanny lęk, obawy, poczucie winy i wstydu, które duch strachu nieustannie wywołuje.
Niektórzy opuszczają chrześcijaństwo i zwracają się ku światu, szukając pocieszenia w bogactwie, sławie, władzy, ekscytujących przeżyciach, relacjach, używkach, „lajkach” w mediach społecznościowych oraz w wielu innych szkodliwych, choć chwilowo przyjemnych ucieczkach.
Inni będą szukać otuchy dla duszy w innych religiach, mistycyzmie, medytacjach wschodnich, sektach czy innych zorganizowanych grupach, w pogoni za pokojem, pełnią, celem i dowartościowaniem, aby zrównoważyć swój wrodzony lęk, wątpliwości i poczucie zagrożenia.
Jeszcze inni, którzy nie poddają ducha lęku Chrystusowi i nie doświadczają prawdziwego odrodzenia w nowym duchu miłości i zaufania, pozostają członkami Kościoła, próbując rozwiązać swój wrodzony lęk i egoizm poprzez przyjęcie religii legalistycznej, odpowiednie zachowanie w kościele, przynależność organizacyjną, przestrzeganie rytuałów czy wiarę w poszczególne doktryny. Jezus nazywa takie „chrześcijańskie chwasty” — „czyniącymi nieprawość” (Mt 7:21).
Duch lęku odziedziczony po Adamie sprawia, że nasze myśli koncentrują się na sobie, na żądzy przetrwania i robieniu wszystkiego, co konieczne, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Adam i Ewa uciekli i skryli się przed Bogiem, uszyli sobie odzienie z liści figowych i zaczęli obwiniać innych.
Duch lęku i egoizmu nie prowadzi do ofiarności ani poświęcenia dla bliźniego, lecz do nieustannego zabiegania o własne bezpieczeństwo wszelkimi sposobami. Niewątpliwie systemy oparte na strachu zawsze sięgają po siłę i przemoc, aby zdominować i kontrolować innych, a swoje cele osiągają poprzez egzekwowanie narzuconych przepisów. Te wymyślone regulaminy nie muszą pochodzić od rządu ani z oficjalnego kodeksu; mogą to być prawa gangów, edykty guru sekty, tabu kulturowe czy przepisy religijne — lecz wszystkie są sztucznie ustanowionymi, narzucanymi regułami. Ich celem jest wymuszenie konformizmu, by zadowolić liderów i dać im schronienie przed własnym sumieniem, lękiem, winą, wstydem i poczuciem zagrożenia.
Systemy narzuconego prawa
Podczas gdy Bóg jest Stwórcą, a Jego prawa są protokołami konstrukcyjnymi, na których opiera się rzeczywistość i życie, Lucyfer — jako stworzenie — stał się twórcą prawa narzuconego, wymyślonych reguł. Na początku buntu w niebie usiłował rozwijać swoje królestwo poprzez przepisy ustanowione jedynie na podstawie pustych roszczeń:
O jakże spadłeś z nieba, Lucyferze, synu jutrzenki! Powalony jesteś aż na ziemię, ty, który osłabiałeś narody! Ty bowiem mówiłeś w swoim sercu: Wstąpię do nieba, ponad gwiazdy Boga wywyższę swój tron. Zasiądę na górze zgromadzenia, na krańcach północy; Wzniosę się nad szczyty obłoków, będę równy Najwyższemu. Lecz zostaniesz strącony aż do piekła, do krańców dołu. (Iz 14:12‑15 UBG)
Lucyfer, jako istota stworzona, zaparł się prawdy i rzeczywistości, odrzucił własną naturę i poprzez czcze oświadczenia, urojenia oraz próżne deklaracje usiłował wynieść się ponad wszystkich, roszcząc sobie dominującą pozycję autorytetu. Nie posiadając wrodzonej wyższości, sięgał po dekrety, nakazy i wymogi — innymi słowy, po prawo narzucone.
Tak właśnie funkcjonują wszystkie królestwa tego grzesznego świata! Władcy posługują się prawem narzuconym, aby podkreślić swoją dominację, panować nad masami i wykorzystywać je dla własnej władzy oraz korzyści — zwłaszcza przez wymierzanie kar tym, którzy odmawiają posłuszeństwa. W królestwie szatana moc służy jedynie do karania tych, którzy nie chcą się podporządkować.
Porównajmy to z Bogiem:
… w Chrystusie Jezusie; Który, będąc w postaci Boga, nie uważał bycia równym Bogu za grabież; Lecz ogołocił samego siebie, przyjmując postać sługi i stając się podobny do ludzi; A z postawy uznany za człowieka, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. (Flp 2:5‑8 UBG)
Jezus posiada naturalną, rzeczywistą, wrodzoną wyższość nad wszystkimi — nie jako stworzenie, lecz jako istota boska, sam Bóg. To jest rzeczywistość, nie tylko twierdzenie czy roszczenie, ani też szczególny układ. On jest Stwórcą, budowniczym rzeczywistości. Na czym więc opierają się Jego rządy? Nie na narzuconych, wymyślonych przepisach, które trzeba egzekwować pod groźbą kary. Jego prawa to prawa rzeczywistości: prawa konstrukcyjne, projektowe, wpisane w samą tkankę stworzenia — prawa miłości, prawdy, wolności, matematyki, fizyki, zdrowia i moralności. On stworzył wszystko i wszystko podtrzymuje (J 1:3; Hbr 1:3).
W jaki sposób Jezus używa swojej nieograniczonej mocy? Jezus służy innym!
Jezus, wiedząc, że Ojciec dał wszystko w jego ręce i że od Boga wyszedł, i do Boga idzie; Wstał od wieczerzy i złożył szaty, a wziąwszy płócienny ręcznik, przepasał się. Potem nalał wody do miednicy i zaczął myć nogi uczniom, i wycierać ręcznikiem, którym był przepasany. (J 13:3‑5 UBG)
Jezus nie używa swojego autorytetu ani mocy, by narzucać prawa i wymierzać kary! On żyje w doskonałej harmonii z zasadami miłości, prawdy i wolności, poświęcając samego siebie w miłości, aby objawić prawdę i zniszczyć śmiercionośną zarazę lęku oraz egoizmu, tak byśmy mogli odzyskać miłość i zaufanie do Boga.
Religia narzuconego prawa daje poczucie bezpieczeństwa, ale podsyca strach
Szatan jest zwodzicielem. Roznieca ducha lęku i egoizmu i skłania nas do szukania bezpieczeństwa, ochrony, dowartościowania w zachowywaniu prawa (co w rzeczywistości uniemożliwia zbawienie) zamiast w odrodzeniu się na nowo i życie życiem Chrystusa.
Zamiast pokładać ufność w Jezusie — ufność prowadzącą do poddania się Mu i nowonarodzenia — fałszywe teologie legalistyczne uczą, by ufać prawnym zapłatom, zadośćuczynieniom i rozmaitym mechanizmom prawa mającym rzekomo chronić przed karą. W ten sposób wyznawcy czują się bezpieczni, twierdząc, że Jezus jest ich prawnym zastępcą, lecz pozostają nienawróceni, pełni lęku, uwięzieni w systemie prawa, w którym Bóg jawi się jako źródło śmierci.
Fałszywa teologia legalistyczna jest diabolicznym wypaczeniem, bo gdy ludzie pełni strachu pragną wolności od lęku, sama doktryna, którą uznają za źródło bezpieczeństwa i zbawienia, w rzeczywistości potęguje ich lęk — przed karą, przed grzechami zapisanymi w niebiańskich księgach, przed staniem przed Bogiem bez orędownika, przed niewyznanym grzechem itd. Podważa ona zaufanie do Boga, przedstawiając Go jako sprawcę bólu, cierpienia i śmierci, zadanych w imię rzekomej sprawiedliwości. Dlatego wyznawcy trwają w duchu lęku, kryjąc się za prawnymi mechanizmami swojej fałszywej religii. Nie są odrodzeni, nie są odnowieni i w rzeczywistości nie znają Jezusa.
Tacy ludzie znajdują poczucie bezpieczeństwa w przynależności do „właściwego” kościoła, uczestniczeniu we „właściwych” ceremoniach, wyznawaniu „właściwych” doktryn i praktykowaniu „właściwych” religijnych rytuałów (np. zachowywaniu szabatu, oddawaniu dziesięciny itd.).
Chwasty nie akceptują światła
Wszystko, co zagraża ich legalistycznym naukom, budzi lęk, niepokój i udrękę, co zwykle prowadzi do wrogiej postawy w obronie własnych przekonań. Za wszelką cenę starają się usunąć wszelkie zagrożenie dla poczucia bezpieczeństwa. Jezus powiedział:
A potępienie polega na tym, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie umiłowali ciemność bardziej niż światłość, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie idzie do światłości, aby jego uczynki nie były zganione. (J 3:19,20 UBG)
Kąkol w Kościele działa aktywnie, by nie dopuścić jaśniejszego światła. Przywódcy religijni w czasach Chrystusa sprzeciwiali się Zbawicielowi i apostołom; przywódcy Kościoła w średniowieczu sprzeciwiali się reformatorom; podobnie dzisiejsi przywódcy, trwający w kłamstwie, że Boże prawo funkcjonuje tak samo jak prawo ludzkie, i nalegający na religię legalistyczną, w której Bóg jawi się jako źródło śmierci, również sprzeciwiają się postępującemu światłu.
W Kościele Adwentystów Dnia Siódmego to właśnie przywódcy na Zjeździe Generalnej Konferencji w 1888 roku odrzucili postępujące światło, że Boże prawo jest prawem konstrukcyjnym, projektowym. Ci, którzy dziś trwają w tym samym kłamstwie, wciąż utrudniają głoszenie światu ostatecznego poselstwa miłosierdzia. (Szczegółowe omówienie tego tematu znajdziesz w magazynie „Oszustwo, które zwiodło aniołów, skaziło chrześcijaństwo, oraz opóźnia drugie przyjście Chrystusa.”)
Poselstwem na czas obecny jest prawda o Bogu, która wzywa nas, byśmy oddawali Mu cześć jako Stwórcy; która domaga się odrzucenia kłamstwa o prawie narzuconym i uświadomienia sobie, że wszystkie Boże prawa są prawami projektowymi, konstrukcyjnymi. Musimy zrozumieć, że gdy Adam i Ewa zgrzeszyli, nie sprowadzili na siebie problemu prawnego, lecz śmiertelny. Zerwali więź zaufania z Bogiem, zostali skażeni lękiem i egoizmem, a odtąd wszyscy rodzimy się z duchem strachu — stanem grzechu, śmiertelnym i niezgodnym z Bogiem — który zakończy się śmiercią, jeśli nie zostanie zastąpiony Duchem życia. (Szczegółowe omówienie tego szczególnego poselstwa znajdziesz w naszym czasopiśmie „Ostatnie przesłanie miłosierdzia dla świata: trójanielskie poselstwo”.)
Bóg umiłował nas tak bardzo, że nie pozwolił nam umrzeć, lecz posłał swojego Syna, aby „zgładził grzech świata” (J 1:29). Jezus nie przyszedł, by przyjąć karę Bożą za nasz grzech, lecz aby usunąć sam grzech — ducha lęku i egoizmu, który nas pobudza i skaża wszystko, co czynimy — i zastąpić go swoim bezgrzesznym Duchem miłości i zaufania. I tego właśnie dokonał! Jeśli pragniemy zbawienia i życia wiecznego, musimy narodzić się na nowo w Jego Duchu miłości i zaufania, a dzieje się to dzięki prawdzie, która obala kłamstwa i pobudza w nas zaufanie (wiarę). To jest rzeczywistość: jesteśmy odrodzeni, napełnieni nową energią życia—życiem samego Chrystusa (Ga 2:20). (Szczegółowe omówienie zagadnienia, dlaczego Jezus musiał umrzeć dla naszego zbawienia oraz o przypisanej i udzielonej sprawiedliwości znajdziesz w magazynie „Zbawienie i Ty: co to właściwie znaczy „być zbawionym”?”.)
Narodzenie się na nowo w Duchu Chrystusa i postawienie Boga na pierwszym miejscu w sercu nie zwalnia nas z obowiązków życia, lecz jest jedyną drogą, dzięki której możemy zostać wzmocnieni, aby wypełniać je „w prawdzie”. Rodzice odrodzeni w Duchu Chrystusa stają się jeszcze zdolniejsi, bardziej skupieni, pełni energii, motywacji i wyposażeni w kompetencje do realizowania Bożego powołania w wychowywaniu dzieci. Ci, którzy narodzili się na nowo w Duchu Chrystusa, stają się miłującymi, wiernymi, uważnymi, troskliwymi i zdrowymi małżonkami, sąsiadami i przyjaciółmi; rozwijają się, dojrzewają, wzrastają i doświadczają najgłębszej miłości oraz pokoju, jakie można osiągnąć na ziemi.
Dlatego zapraszam Cię — jeśli jeszcze tego nie uczyniłeś — abyś oddał się Jezusowi, narodził się na nowo w Jego Duchu miłości i zaufania, i stał się jednym z Jego wiernych przyjaciół: pszenicą wydającą owoc dla Jego Królestwa, mądrą panną, której Duch rozświetla lampę, by świeciła światłem prawdy. Odrzuć kłamstwa kościelnego kąkolu — legalistyczne teologie oparte na strachu i nastawione na kontrolowanie ludzi. Kochaj chwasty, czyli tych, którzy są uwięzieni w cyklu lęku, prawa i legalistycznych doktryn, ale im nie ufaj i nie poddawaj im swojego serca, umysłu ani duszy. Módl się za nich, przekazuj im prawdę, lecz miej oczy utkwione w Chrystusie i dziel się prawdą o Nim, naszym Stwórcy — Bogu miłości.











using your credit or debit card (no PayPal account needed, unless you want to set up a monthly, recurring payment).
instead?