Jozue obrzezuje Izraelitów przed wejściem do Kanaanu
Po czterdziestu latach wędrówki przez pustynię Izraelici wreszcie stanęli u bram Ziemi Obiecanej. Zanim jednak mogli do niej wejść, potrzebny był jeszcze jeden akt przygotowania. Księga Jozuego opisuje to w następujący sposób:
W tym czasie PAN powiedział do Jozuego: Zrób sobie ostre noże i ponownie obrzezaj synów Izraela. Jozue zrobił więc sobie ostre noże i obrzezał synów Izraela na pagórku napletków. A oto powód, dla którego Jozue ich obrzezał: Cały lud, który wyszedł z Egiptu, płci męskiej, wszyscy wojownicy, pomarli na pustyni, w drodze po wyjściu z Egiptu. Cały lud, który wyszedł, był obrzezany. Lecz cały lud, który urodził się na pustyni, w drodze po wyjściu z Egiptu, nie był obrzezany. Czterdzieści lat bowiem synowie Izraela chodzili po pustyni, aż wymarł cały naród wojowników, którzy wyszli z Egiptu, gdyż nie słuchali głosu PANA. Przysiągł im PAN, że nie pozwoli im zobaczyć ziemi, którą PAN pod przysięgą obiecał ich ojcom, że nam ją da, ziemię opływającą mlekiem i miodem. Ich synów, których wzbudził na ich miejsce, Jozue obrzezał. Byli bowiem nieobrzezani, gdyż ich nie obrzezano w drodze. (Joz 5:2‑7 UBG)
Historie takie jak ta zostały spisane w Biblii pod natchnieniem Bożym nie tylko po to, by udokumentować rzeczywiste postaci i wydarzenia, lecz także po to, by służyć jako lekcje poglądowe, ukazujące nam szerszy plan zbawienia (1 Kor 10:1‑6).
- Hebrajscy niewolnicy w Egipcie, którzy opuścili kraj podczas Exodusu, urodzili się w niewoli. Nie zrobili nic, by sami się zniewolić, dlatego trafnie przedstawiają ludzi, którzy z powodu grzechu Adama rodzą się w niewoli grzechu (Ps 51:5) — bez własnej winy.
- Faraon, który nie zna Boga, symbolizuje Szatana — okrutnego właściciela niewolników.
- Mojżesz przedstawia Jezusa, który wkroczył na terytorium wroga, stanął naprzeciw właściciela niewolników, złamał jego władzę i wyprowadził zniewolonych na wolność.
- Słup ognia i obłok Bożej obecności, prowadzące lud, obrazują Ducha Świętego — dwa strumienie ognia, które dają moc i prowadzą Kościół.
- Przejście przez Morze Czerwone ukazuje chrzest: śmierć dla dawnego życia opartego na strachu i egoizmie, obmycie Duchem Świętym oraz odrodzenie w duchu miłości i zaufania (1 Kor 10:1‑6).
- Zniszczenie faraona i jego armii w morzu — gdy Bóg przestaje powstrzymywać wody — symbolizuje ostateczny koniec szatana i jego sił. Dzieje się to wtedy, gdy Bóg nie powstrzymuje już działania swojej mocy, nie zasłania swojej życiodajnej chwały i pozwala jej ponownie napełnić ziemię. Faraon i jego wojsko giną, gdy wody ich zalewają; podobnie szatan i jego armia ponoszą naturalne konsekwencje grzechu, gdy Bóg przestaje chronić ich przed skutkami ich własnego wyboru. Apostoł Paweł pisze: „ten, co sieje dla swej cielesnej natury, z ciała wewnętrznego będzie żąć zniszczenie” (Ga 6:8 NBG).
- Następnie lud nie słucha Boga, nie podąża za Jego wskazówkami, buntuje się i błąka przez 40 lat po pustyni. Obraz ten symbolizuje odstępstwo Kościoła i jego wędrówkę przez pustynię wieków ciemnych.
To prowadzi nas do momentu, gdy Izraelici przekraczają Jordan, by wejść do Ziemi Obiecanej — obrazu pokolenia żyjącego u progu nieba. Zanim jednak mogli wkroczyć do tej ziemi, musieli zostać obrzezani.
Dlaczego było to konieczne? Co oznacza ten symbol? Jaką lekcję niesie to dla nas dzisiaj?
Symbolika obrzezania
Fizyczne obrzezanie ciała symbolizuje odcięcie z serca wszystkiego, co osłabia lub zakłóca naszą więź z Bogiem.
Nie ten bowiem jest Żydem, kto jest Żydem na zewnątrz, ani nie to jest obrzezaniem, co jest na zewnątrz, na ciele; Ale ten jest Żydem, kto jest nim wewnątrz, i to jest obrzezanie, co jest obrzezaniem serca, w duchu, nie w literze, (…). (Rz 2:28,29)
Obrzezanie serca jest kluczowym wymogiem w naszej współczesnej walce duchowej. Pokolenie czasu końca musi doświadczyć odcięcia się od ziemskich przywiązań, zanim będzie mogło wypełnić swoją misję — stanąć do konfrontacji z siłami zła w drodze do niebiańskiej Ziemi Obiecanej.
Obrzezanie serca oznacza odcięcie naturalnych skłonności i sentymentów, wszystkiego, co w jakikolwiek sposób zakłóca naszą więź z Bogiem.
Bóg jest źródłem życia. Wszystko, co staje między nami a Nim, osłabia tę więź i zaciemnia Jego obecność w naszym życiu. Zakłóca Jego miłość, która nas porusza i przemienia; osłabia naszą wrażliwość na Jego głos; zaciera prawdę, która oświeca, koryguje i prowadzi; a także ogranicza naszą zdolność życia w harmonii z Jego planem.
Jako metaforę rozważmy układ paliwowy samochodu. To kluczowy przewód, który dostarcza pojazdowi energię potrzebną do jazdy. Wszystko, co go zatyka lub zakłóca jego działanie, zmniejsza przepływ paliwa, sprawia, że samochód traci moc, a ostatecznie przestaje funkcjonować.
Podobnie jest z nami. Jesteśmy istotami stworzonymi — nie posiadamy życia prawdziwego, niezależnego ani wrodzonej nieśmiertelności. Nie możemy istnieć samodzielnie, odłączeni od Boga. Nasze życie ma swoje źródło w Nim i jest przez Niego nieustannie podtrzymywane.
Wszystko, co zakłóca tę więź, ogranicza Jego obecność w naszym życiu. Stajemy się wtedy duchowo chorowici, słabi, zaczynamy wewnętrznie butwieć. A gdy więź z Bogiem zostaje całkowicie przerwana, następuje śmierć — nie tylko tymczasowa, poprzedzająca zmartwychwstanie, lecz po sądzie ostateczna.
Wiara a lęk
Z powodu grzechu Adama rodzimy się z odziedziczonym po nim duchem — tą pobudzającą nas energią życiową, oddechem życia — który został skażony strachem i egoizmem (Ps 51:5; 2 Tm 1:7). Przychodzimy na świat pełni lęku, szukając pocieszenia, ukojenia obaw, i czegokolwiek, co poprawi nam samopoczucie. Z powodu tej wrodzonej nieufności tworzymy różne więzi, rozwijamy strategie radzenia sobie i budujemy systemy wierzeń, aby poczuć się bezpiecznie, pewnie i dobrze.
Jednak wszystko, co stawiamy pomiędzy nami a Bogiem — wszystko, co zajmuje w naszym sercu miejsce należne tylko Jemu — musi zostać odrzucone lub sprowadzone na właściwe miejsce, aby nasze życie mogło opierać się wyłącznie na Bogu.
Jezus powiedział:
Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem. To jest pierwsze i największe przykazanie. A drugie jest do niego podobne: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie. (Mt 22:37‑39 UBG).
Przede wszystkim musimy kochać Boga całym sercem, duszą i umysłem. Dopiero wtedy zostajemy uzdrowieni, przemienieni i zdolni do kochania innych, ponieważ dopiero wtedy uczymy się właściwej miłości do samych siebie.
Jeśli tego nie uczynimy, to gdy tylko coś, co cenimy ponad Boga — nie świadomie (bo nigdy byśmy się do tego nie przyznali!), lecz funkcjonalnie — coś, bez czego „nie możemy żyć”, czego kurczowo się trzymamy, w czym szukamy bezpieczeństwa i zadowolenia, zostanie zagrożone, stajemy się podatni na strach. A wtedy łatwo sięgamy po metody, które nie pochodzą od Boga, próbując chronić siebie lub innych.
Ostatecznie obrzezanie serca jest możliwe tylko wtedy, gdy przyjmujemy prawdę o Bogu objawioną w Jezusie, poddajemy się Mu z ufnością i odradzamy się do nowego życia — życia w Jego Duchu (J 3:3).
Obrzezanie serca symbolizuje przymierze z Bogiem: osobistą, zbawczą więź zawartą ze Stwórcą oraz przygotowanie do wypełnienia celu, jaki nam wyznaczył.
Autor Listu do Hebrajczyków mówi:
Takie zaś jest przymierze, które zawrę z domem Izraela po tych dniach, mówi Pan: Dam moje prawa w ich umysły i wypiszę je na ich sercach. I będę im Bogiem, a oni będą mi ludem. I nikt nie będzie uczył swego bliźniego ani nikt swego brata, mówiąc: Poznaj Pana, bo wszyscy będą mnie znali, od najmniejszego aż do największego z nich. (Hbr 8:10,11 UBG)
To przymierze jest przymierzem Bożego planu na życie — przymierzem miłości i zaufania, zbudowanym na prawdzie i wolności. Jego odbiciem jest przymierze małżeńskie, w którym dwoje staje się jednym. Taka jedność nie może powstać dzięki zewnętrznemu prawu, ludzkim nakazom ani egzekwowaniu przepisów. Rodzi się jedynie z żywego prawa prawdy, miłości i wolności, odtworzonego w sercu i umyśle człowieka. To właśnie ono prowadzi do autentycznego zaufania Bogu.
Kłamstwo szatana wzbudza strach
Wielu ludzi błędnie rozumie Boże przymierze, ponieważ nauczono ich myśleć o prawie Bożym tak, jak o prawie ludzkim. Gdy czytają fragmenty takie jak ten z Listu do Hebrajczyków, wyobrażają sobie przepisy i ich egzekwowanie. Tymczasem Bóg jest Stwórcą rzeczywistości, a Jego prawa są zasadami, na których opiera się istnienie, funkcjonowanie i życie wszelkiego stworzenia. Odstępstwo od tych praw projektowych zrywa więź z Bogiem i ostatecznie prowadzi do śmierci.
Dlatego przymierze, które przynosi zbawienie, polega na usunięciu z serca i umysłu wszystkiego, co zakłóca więź miłości i zaufania z Bogiem — w tym fałszywych teologii karnych i prawnych, które uczą, że Boże prawo działa jak prawo ludzkie i że Bóg jest źródłem bólu, cierpienia czy śmierci jako kary za grzech.
Zamieszanie bierze się stąd, że w Piśmie Świętym rzeczywiście znajdujemy wiele miejsc, w których Bóg daje ludziom prawa (jak na Synaju czy w systemie lewickim) oraz ustanawia kary. Jednak czyni to w grzesznym świecie, wśród ludzi o zbuntowanych, pełnych strachu i egoizmu sercach — ludzi, którzy nie znają Boga ani Mu nie ufają. Te przepisy są więc ochronnym systemem miłości, który powstrzymuje ludzkość przed samozniszczeniem. Nie należy ich mylić z niebiańskim rządem Boga, opartym nie na przepisach, lecz na rzeczywistości Jego charakteru i praw życia.
Możemy naprawdę zwrócić się do Boga z uznaniem, wdzięcznością, miłością i zaufaniem dopiero wtedy, gdy odrzucimy kłamstwo, że Boże prawo działa tak samo jak ludzkie, narzucone przepisy. Musimy uświadomić sobie, że Boże prawa są prawami projektowymi — zasadami, na których opiera się samo istnienie.
Dopiero wtedy dostrzeżemy, że biblijne prawa narzucone przez Boga zostały dane z łaski: aby regulować nasze zachowanie do czasu, aż dojrzejemy i będziemy w stanie zrozumieć, jak naprawdę funkcjonuje rzeczywistość.
Kiedy rodzice narzucają dziecku przepisy i dyscyplinują je, dziecko zazwyczaj nie odczuwa wobec nich wdzięczności ani uznania. Te pojawiają się dopiero wtedy, gdy dorasta i uświadamia sobie, że rodzice nigdy nie byli jego wrogami. Zaczyna rozumieć, że narzucone prawa nie były samą rzeczywistością, lecz sztucznie wprowadzonymi barierami ochronnymi — ustanowionymi z miłości, by chronić niedojrzałe i nieświadome dziecko przed krzywdą, jaką mogłoby sobie wyrządzić, łamiąc prawa, na których opiera się rzeczywistość.
Jeśli jednak dziecko nigdy do tego nie dojdzie i opuści dom, myśląc, że przepisy nie mają żadnego uzasadnienia, a zostały dane jedynie po to, by wymusić posłuszeństwo, w jego sercu rodzi się nie wdzięczność, lecz bunt.
Kiedy natomiast dziecko zaczyna rozumieć, dlaczego trzeba myć zęby czy dlaczego nie wolno bawić się na ulicy, zaczyna doceniać rodziców. Darzy ich miłością, szacunkiem i rosnącym zaufaniem. Dopiero gdy narzucone przepisy zostaną zrozumiane w świetle rzeczywistości opartej na prawie projektowym, dziecko może uwolnić się od strachu przed łamaniem przepisów i karą — i zacząć żyć w miłości oraz zaufaniu.
Nawiązanie do dni ostatecznych
Jak to się ma do obrzezania serca i przygotowania do wypełnienia Bożego zamysłu wobec nas, gdy stoimy u progu niebiańskiej Ziemi Obiecanej?
Fałszywe, legalistyczne teologie wpływają na serca i umysły w taki sposób, że zakłócają więź duszy z Bogiem. Kłamstwa dotyczące Boga, Jego prawa, Jego rządu i Jego charakteru muszą zostać wykorzenione z naszych serc i umysłów, abyśmy mogli być z Nim w pełni zjednoczeni — aby mógł odtworzyć w nas swoje podobieństwo i wpisać w głębię naszego istnienia swoje żywe prawo miłości.
Fałszywy model zbawienia oparty na ludzkim rozumieniu prawa prowadzi ludzi do nieufności wobec Ojca, a jednocześnie do pokładania nadziei w Jezusie lub w mechanizmach prawnych, które rzekomo mają nas chronić przed Ojcem. Uczy się ludzi, że powinni być wdzięczni Jezusowi, który przyszedł, by w naszym zastępstwie odebrać karę wymierzoną przez Ojca i w ten sposób umożliwić nam zbawienie. W takim ujęciu otrzymujemy prawne ułaskawienie, ponieważ Jezus zapłacił naszą karę. Jeśli je przyjmiemy — Bóg rzekomo nie będzie nas torturował ani zabijał. Jeśli jednak odmówimy przyjęcia tej „prawnej zapłaty”, Bóg ma być nadal zobowiązany do wymierzenia nam tortur i śmierci, aby Jego prawo, rząd i sprawiedliwość zostały zaspokojone.
Byłoby to podobne do sytuacji, w której przemocowy rodzic bije dziecko, a jego brat wkracza, by przyjąć ciosy na siebie. Owszem, dziecko byłoby wdzięczne bratu za to, że oszczędził mu bólu, ale z pewnością nie kochałoby ani nie ufało rodzicowi. (Nie należy mylić tego obrazu z miłością, która dyscyplinuje, by uchronić dziecko przed samozniszczeniem, lecz z wymierzaniem kary za złamanie przepisów.)
Model prawny może rzeczywiście wzbudzić wdzięczność wobec Jezusa u niektórych osób, ale nie prowadzi do miłości i zaufania wobec Ojca. Ci, którzy się go trzymają, tworzą teologie mające na celu ukrycie się przed Ojcem i ochronę przed Nim. Wielu żyje w ciągłym strachu: przed skutkami niewyznanego grzechu, przed sądem, przed staniem w Bożej obecności bez wstawiennika, przed popełnieniem błędu, przed śmiercią, zanim każdy grzech zostanie wyznany i prawnie przebaczony. Inni budują teologie mające ich chronić przed tym lękiem — jak doktryna „raz zbawiony, na zawsze zbawiony”, której korzeniem jest strach przed Ojcem i ufność w prawną zapłatę uiszczoną przez Jezusa.
Jeśli chrześcijanie nie porzucą legalistycznego sposobu myślenia i nie zaczną oddawać czci Bogu jako Stwórcy, nie rozumiejąc, że Jego prawa są prawami projektowymi, to zamiast wzrastać w miłości, będą wzrastać w strachu i wątpliwościach. Staną się coraz bardziej zatwardziali, kontrolujący i nietolerancyjni — jak legalistyczni faryzeusze, którzy ukrzyżowali Chrystusa, wierząc, że są posłuszni Bogu, Biblii i Jego prawu.
Głoszenie prawdy, która wyzwala
Stojąc u progu królestwa niebieskiego, otrzymaliśmy przesłanie, które wzywa nas do wykorzenienia z serca wszystkiego, co zakłóca naszą więź z Bogiem. Wzywa nas, by oddawać cześć Bogu jako Stwórcy — Temu, który stworzył niebo, ziemię, morze i źródła wód — i by przestać postrzegać Go jak stworzenie: imperialnego władcę narzucającego przepisy pod groźbą kary za ich nieprzestrzeganie.
(Więcej na temat tego przesłania znajdziesz w broszurze Ostateczne przesłanie miłosierdzia dla świata: trójanielskie poselstwo.)
Dojrzyj i przyjmij prawdę, która wyzwala!
Prawdę, że Bóg jest źródłem życia, a nie źródłem śmierci.
Prawdę, że to grzech zrywa naszą więź z Bogiem i prowadzi do śmierci.
Prawdę, że wszyscy rodzimy się w stanie terminalnym — a Jezus przyszedł i dobrowolnie przyjął na siebie ten stan, doświadczając męki i tortur serca oraz umysłu spowodowanych przez grzech, aby:
- usunąć grzech u samych korzeni,
- wykorzenić zarazę lęku i egoizmu,
- zniszczyć cielesną naturę,
- wyeliminować z ludzkości ducha strachu i egoizmu,
- i zastąpić go swoim bezgrzesznym, świętym życiem — Duchem doskonałej miłości i zaufania.
(Aby lepiej zrozumieć, dlaczego Jezus musiał umrzeć, by nas zbawić, i czego dokonała Jego śmierć, zobacz broszurę Zbawienie i Ty: Co to właściwie znaczy być zbawionym?)
Gdy prawda prowadzi nas do zaufania, otwieramy serce przed Bogiem i stajemy się uczestnikami boskiej natury (2 P 1:4). Nie kieruje nami już stary, podszyty strachem i egoizmem duch, lecz żyjący w nas Duch Chrystusa. Wtedy żyjemy po to, by kochać Boga i bliźnich (Ga 2:20). Odradzamy się do nowego życia (J 3:3) — nowego tchnienia, które otrzymujemy za darmo od Chrystusa. Jest to możliwe tylko dlatego, że Jezus połączył swoją boskość z naszym człowieczeństwem i stał się prawdziwym człowiekiem, potomkiem Adama.
Nie chodzi tu o wprowadzanie prawnych poprawek w niebiańskich księgach. Chodzi o rzeczywistą, wewnętrzną moc, która zamieszkuje w nas dzięki więziom, jakie Bóg wpisał w samą strukturę rzeczywistości. Żyjemy nowym życiem — życiem Chrystusa. Dlatego musimy wykorzenić z naszych serc i umysłów wszystko, co zakłóca naszą bliską więź z Bogiem.
To jest przemiana. To jest wolność od strachu, winy i wstydu. To jest ewangelia — prawdziwe przesłanie, które należy przekazać światu. To jest usprawiedliwienie przez wiarę: stajemy się sprawiedliwością Bożą (2 Kor 5:21). Musimy tego doświadczyć, aby odnieść zwycięstwo, zmierzając ku niebiańskiej Ziemi Obiecanej!









using your credit or debit card (no PayPal account needed, unless you want to set up a monthly, recurring payment).
instead?