Call Us: 423 661-4734 | Email: requests@comeandreason.com      
Bóg dosięga serc tych, którzy nigdy nie słyszeli Ewangelii

Bóg dosięga serc tych, którzy nigdy nie słyszeli Ewangelii

W odpowiedzi na mój blog z 18 grudnia 2025 r., zatytułowany Posłuszeństwo z wiary czy przestrzeganie prawa?, otrzymałem następujące pytanie, poprzedzone cytatem jednego z akapitów:

„Paweł pisze, że Boże prawa są wbudowane w samo działanie rzeczywistości i można je rozpoznać w przyrodzie. A jeśli nawet nie poznasz ich w szkole ani nie przeczytasz o nich w książkach, lecz mimo to je cenisz, zgadzasz się z nimi i żyjesz w zgodzie z ich rytmem, dajesz świadectwo, że ufasz Stwórcy. To dowód, że Duch Święty działa w twoim sercu i wypisuje na nim prawo Boże. Dzięki zwycięstwu Chrystusa Duch Święty napełnia cię Jego życiem — życiem zgodnym z Bożymi prawami projektowymi prawdy, miłości i wolności — i odtwarza je w twoim sercu oraz umyśle. W ten sposób doświadczasz nowego przymierza. A jeśli w takim stanie nie słyszałeś jeszcze imienia Jezusa, nadal jesteś przez Niego zbawiony, ponieważ to On jest Stwórcą, który podtrzymuje naturę. Uzdrowienie, przemiana i odnowa serca oraz umysłu nie mogą dokonać się w żaden inny sposób.”

 

Od nadawcy e‑maila:

Dwa ostatnie zdania wywarły na mnie największe wrażenie:

„A jeśli [nawet] nie słyszałeś jeszcze imienia Jezusa, nadal jesteś przez Niego zbawiony, ponieważ to On jest Stwórcą, który podtrzymuje naturę. Uzdrowienie, przemiana i odnowa serca oraz umysłu nie mogą dokonać się w żaden inny sposób.”

Moje pytanie brzmi: Co to znaczy „usłyszeć imię Jezusa”? Czy chodzi o dosłowne usłyszenie Jego imienia, czy raczej o przedstawienie Ewangelii w taki sposób, by człowiek mógł przyjąć odkupieńcze dzieło Jezusa na krzyżu? Wiemy, że nie możemy być zbawieni przez własne uczynki. Ale jeśli ktoś żyłby zgodnie z Prawami Bożymi, tak jak opisano na blogu — czy to oznacza, że będzie zbawiony? I czy wystarczy, że ktoś powie sobie: „Wierzę, że powinienem tak żyć”, nawet jeśli sam nie wierzy, a jednak przestrzega Praw Bożych? Czy to sprawi, że Bóg odpuści mu grzechy, tak jak obiecał tym, którzy w Niego wierzą? Z pewnością każdy, kto w sercu powiedział, że NIE wierzy, przypieczętuje swój los śmiercią duszy po zakończeniu ziemskiego życia. Mam na myśli ateistę, który świadomie kwestionuje istnienie Boga, a mimo to żyje zgodnie z Prawami ustanowionymi przez Boga. Czy w takim przypadku wynik jest z góry przesądzony?

Osobiście wciąż uważam, że ci, którzy nie odrzucili Boga, a jednocześnie nie przyjęli Chrystusa, nie zmartwychwstaną wraz ze świętymi. Krew Chrystusa jest szatą, która umożliwia Bogu przebaczenie. To przyjęcie Jego dzieła — i tylko przyjęcie Jego dzieła na Krzyżu — pozwala Bogu, zgodnie z Jego własnym Prawem, odpuścić grzechy nam, żyjącym na tym świecie. Wszyscy znamy wersety mówiące: „(…) Nie ma sprawiedliwego, ani jednego (…)” i podobne.

To pytanie jest dla mnie szczególnie ważne ze względu na liczbę pogrzebów, które prowadziłem jako kapelan weteranów i pastor. Niejednokrotnie zdarzało się, że bliscy zmarłego byli wierzący i pragnęli mieć pewność, że ich ukochani będą „na nich czekać”, gdy dotrą do nieba. I choć cała ta kwestia „niepoznawalnej teraz prawdy” o tym, „co, gdzie i jak” w niebie — choć bezowocna, dopóki widzimy jedynie jak przez zwierciadło — domaga się głębszej refleksji, pozostaje pytanie: czy nasza zniekształcona, ograniczona ludzka perspektywa jest wystarczająco szeroka, by naprawdę uchwycić Boże pragnienie sprowadzenia nas wszystkich z powrotem tam, skąd pochodzimy?

 

Moja odpowiedź:

Dziękuję za e‑mail i za szczere pytania.

Zastanawiam się, czy te zmagania nie wynikają z pozostałości myślenia o Bożym prawie w kategoriach prawa ludzkiego — a więc z koncepcji, w której grzech, przebaczenie i dzieło Jezusa rozumiane są przede wszystkim w kategoriach prawnych.

Czy w Królestwie Bożym istnieje cokolwiek, co funkcjonuje tak jak ludzkie prawo?
Czy Bóg jest zobowiązany przez jakieś prawo do użycia swojej mocy, by wymierzyć karę grzesznikom?
Czy zbawienie od grzechu wymaga jakiejś prawnej czynności w niebie — korekty w niebiańskim rejestrze?
Czy Bóg potrzebuje od nas jakiejś „opłaty prawnej”, aby móc odpuścić nam grzechy?

Czy możliwe jest, że Bóg przebacza wszystkim grzesznikom, ale samo przebaczenie nikogo nie zbawia? Tak samo, jak ktoś umierający na niewydolność wątroby z powodu alkoholizmu nie zostaje „zbawiony” od skutków swojego nałogu tylko dlatego, że jego ojciec pastor mu przebaczył. Przebaczenie nie usuwa toksyn z organizmu. Podobnie Boże przebaczenie nie usuwa grzechu z serca i umysłu.

Oczywiście, że nikt nie mógłby być zbawiony, gdyby Bóg nie przebaczał — przebaczenie jest konieczne. Nie sugeruję więc, że Boże przebaczenie jest nieistotne. Chodzi raczej o to, że Boże przebaczenie nigdy nie było przeszkodą dla zbawienia, bo Bóg jest miłością i przebaczył nam, zanim jeszcze zgrzeszyliśmy.

Pismo mówi o tym wprost:

  • Jezus jest „Barankiem zabitym od założenia świata” (Ap 13:8)
  • „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna” (J 3:16)
  • „Bóg był w Chrystusie, jednając świat z samym sobą” (2 Kor 5:19).

To wszystko pokazuje, że Boże serce było zwrócone ku przebaczeniu od samego początku. Problem nie leży po stronie Boga. Nigdy nie leżał.
Problemem jest uzdrowienie człowieka, przemiana jego wnętrza, odnowa serca i umysłu — coś, czego samo przebaczenie nie może dokonać.

Izajasz napisał:

Niech bezbożny opuści swoją drogę, a człowiek nieprawy swoje myśli i niech wróci do PANA, a on się zlituje; niech wróci do naszego Boga, gdyż jest on hojny w przebaczeniu. Moje myśli bowiem nie są waszymi myślami ani wasze drogi nie są moimi drogami, mówi PAN; Ale jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi przewyższają wasze drogi, a moje myśli – wasze myśli. (Iz 55:7‑9 UBG)

Bóg przebacza zawsze i bezinteresownie. To my, grzesznicy, domagamy się prawnej kary i zapłaty za przestępstwa.

Ale nawet gdy Boże przebaczenie zostaje nam osobiście darowane, samo w sobie nie uzdrawia zniszczonych serc i umysłów. Jezus przebaczył tym, którzy Go ukrzyżowali, lecz oni nie stali się Jego przyjaciółmi, nie pojednali się z Nim, nie odrodzili się, nie okazali skruchy i nie zostali zbawieni (Łk 23:34).

Moje rozumienie jest proste. Bóg stworzył Adama z prochu ziemi, tchnął w niego „tchnienie życia” i Adam stał się istotą żywą — pierwszym człowiekiem. Hebrajskie i greckie słowa tłumaczone jako „tchnienie życia” są w języku angielskim oddawane jako „spirit”, a w polskim — „duch”.

Adam został stworzony z tchnieniem — duchem życia — który był w doskonałej jedności, harmonii i zgodzie z Bogiem, w bezgrzesznej miłości oraz zaufaniu zakorzenionym w prawdzie. Każdy inny człowiek jest przedłużeniem tego jednego życia. Ewa została ukształtowana z żywej tkanki Adama i stworzona przez Boga jako odrębna osoba, również bezgrzeszna, lecz nie otrzymała nowego, odrębnego tchnienia życia — dzieliła to samo tchnienie, które Bóg dał Adamowi. Dlatego Adam mógł powiedzieć, że jest ona „kością z jego kości i ciałem z jego ciała” (Rdz 2:23).

Adam i Ewa uwierzyli jednak w kłamstwo, które złamało ich wiarę i zaufanie do Boga. W konsekwencji ich duch — ożywiający, motywujący oddech życia — został skażony strachem i egoizmem. Zamiast naturalnej, wolnej relacji opartej na miłości, pojawiła się reakcja obronna: uciekli i ukryli się, ponieważ nie ufali już Bogu i kierowali się lękiem (Rdz 3:10).

Każdy człowiek od tamtej chwili jest potomkiem pierwszej pary ludzkiej, która miała do przekazania jedynie zepsutego, lękliwego, egocentrycznego ducha — skażone życie. Dlatego rodzimy się „w grzechu” i „poczęci w nieprawości” (Ps 51:5). Wszyscy przychodzimy na świat w niebezpiecznym stanie grzechu, którego sami sobie nie wybraliśmy; jesteśmy „umarli w upadkach i w grzechach” (Ef 2:1).

Rodzimy się więc bardzo chorzy, a nie prawnie winni — tak jak dziecko urodzone z wirusem HIV, który odziedziczyło po zakażonych rodzicach. Dziecko nie ponosi winy za infekcję, ale mimo to znajduje się w stanie, który prowadzi do śmierci, jeśli nie zostanie poddane leczeniu. Podobnie każdy człowiek rodzi się z duchową „infekcją”, która wymaga uzdrowienia, aby mógł żyć.

Tak wygląda stan ludzkości po upadku Adama i Ewy — i właśnie to opisuje apostoł Paweł w Liście do Rzymian: grzech wszedł na świat przez jednego człowieka i przeszedł na wszystkich ludzi. Nie chodzi o prawną winę przypisaną nam z zewnątrz, lecz o skażenie natury, które rozprzestrzeniło się na całą ludzkość poprzez zepsute życie pierwszego człowieka.

Dlatego, tak jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech – śmierć, tak też na wszystkich ludzi przeszła śmierć, ponieważ wszyscy zgrzeszyli. Grzech bowiem był na świecie aż do nadania prawa (…). (Rz 5:12,13)

Nadanie prawa, o którym wspomina Paweł, odnosi się do spisanych przepisów przekazanych później na górze Synaj. Jednak Boże prawa projektowe — te, na których opiera się samo życie: prawda, miłość i zaufanie — istniały od początku. Gdy Adam i Ewa je złamali, skutkiem nie była prawna kara, lecz śmiertelny stan, który naturalnie wynika z naruszenia zasad życia.

Dlatego śmierć została przekazana ich potomkom jako rzeczywisty stan bytu — konsekwencja naruszenia praw zdrowia, a nie złamania przepisów wymagających wymierzenia kary. To nie była kwestia sądowa, lecz biologiczno-duchowa.

Bóg więc przebacza — i przebacza chętnie, bezinteresownie — ale mimo tego pozostajemy śmiertelnie chorzy. Co zatem jest potrzebne do zbawienia?

Potrzebujemy nowego, bezgrzesznego życia: nowego ducha, nowego „oddechu życia”, który jest w doskonałej harmonii z miłością, zaufaniem i samym Bogiem. Tylko takie życie może uzdrowić skażoną naturę, którą odziedziczyliśmy po Adamie.

Który potomek Adama i Ewy mógłby dać nam bezgrzeszne życie, skoro każdy człowiek rodzi się w tym samym, śmiertelnym stanie? Żaden człowiek nie jest w stanie tego dokonać. Dlatego Bóg posłał swojego Syna — zrodzonego z Marii, która sama otrzymała ten sam oddech życia, jaki został tchnięty w Adama i który przez Adama został skażony (Rz 1:3; Ga 4:4). A jednak Maria poczęła za sprawą Ducha Świętego (Mt 1:18,20).

W ten sposób w osobie Jezusa Chrystusa nowy oddech życia został wprowadzony do rodzaju ludzkiego: bezgrzeszna, ożywiająca energia doskonałej miłości i zaufania. W Nim pojawiło się wreszcie to, czego ludzkość nie mogła już sama z siebie przekazać — życie nieskażone strachem, egoizmem i śmiercią.

Będąc synem Marii, Jezus rzeczywiście stał się częścią rasy ludzkiej. A jednak — ponieważ Duch Święty jest Ojcem Jego człowieczeństwa (mówię tu wyłącznie o Jego naturze ludzkiej, bowiem w istocie Jezus jest w pełni Bogiem) — mógł być kuszony we wszystkim tak jak my, a jednocześnie pozostać bez grzechu (Hbr 4:15). Na krzyżu Jezus oczyścił, zniszczył i usunął ducha strachu i egoizmu z człowieczeństwa, w którym sam uczestniczył. W swoim zmartwychwstaniu powstał w oczyszczonym, wybielonym, udoskonalonym człowieczeństwie, stając się „drugim Adamem” — nową Głową ludzkości (Rz 5:15‑19).

Jako przedstawiciel całej rasy ludzkiej wziął to uzdrowione, udoskonalone człowieczeństwo z powrotem do nieba, aby przywrócić tę jedną zagubioną owcę — ludzkość — swojemu Ojcu.

Obecnie Jezus posyła swojego Ducha Świętego, który przekazuje nam owoce Jego zwycięstwa, gdy Mu zaufamy i otworzymy przed Nim serce. Wtedy otrzymujemy nowe życie, nowego ducha — Ducha Chrystusa. „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2:20). Stajemy się „uczestnikami boskiej natury” (2 P 1:4).

„Nie dał nam bowiem Bóg ducha bojaźni” — ten duch pochodził od Adama — „lecz mocy, miłości i zdrowego umysłu” (2 Tm 1:7). Ten nowy duch został wszczepiony w ludzkość wraz z wcieleniem Chrystusa. Był to jedyny sposób, aby zbawić ludzkość — tę samą ludzkość, którą Bóg stworzył w Edenie.

Owszem, Bóg mógłby wziąć garść prochu ziemi, ukształtować nowe ciało, tchnąć w nie nowy oddech życia i stworzyć zupełnie nowego człowieka. Ale taka osoba nie byłaby spokrewniona z Adamem, nie należałaby do tego stworzenia, które upadło w ogrodzie Eden. Nie byłaby częścią tej samej rodziny, którą Bóg pragnął odkupić.

Zbawienie polega po prostu na tym, by zostać pozyskanym do zaufania Bogu, otworzyć przed Nim serce i przyjąć życie Chrystusa — tak jak Jezus powiedział Nikodemowi: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Jeśli się ktoś nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć królestwa Bożego” (J 3:3). To otrzymanie nowego ducha, nowego życia — życia Chrystusa — a następnie codzienne życie w zaufaniu do Boga, wzrastanie i dojrzewanie w pobożności.

Ci, o których Paweł pisze w Liście do Rzymian 2 — ci, którzy nigdy nie słyszeli Tory, lecz poznali Boga przez naturę (Rz 1:20) — zaufali Mu i otworzyli przed Nim serce, gdy tylko zdołali Go ogarnąć swoim umysłem. Otrzymują oni Ducha Świętego, który w nich zamieszkuje i daje im nowe życie, nowego ducha — życie Chrystusa.

Tak więc każdy, kto jest zbawiony, jest zbawiony jedynie przez Jezusa, niezależnie od tego, czy o Nim słyszał, czy nie. I nie ma tu żadnych kar ani prawnych konsekwencji — zbawienie nie jest transakcją prawną, lecz uzdrowieniem natury człowieka przez przyjęcie życia Syna Bożego.

Mam nadzieję, że te wyjaśnienia okażą się pomocne w znalezieniu odpowiedzi na postawione pytanie i w zrozumieniu, jak Bóg naprawdę działa na rzecz naszego zbawienia.

 

Donate online, securely via PayPal using your credit or debit card (no PayPal account needed, unless you want to set up a monthly, recurring payment).


cancel recurring payment

 

Want to use zelle instead?
See how on our
Support and Donations page.

Upcoming Events

calendar

Testimonial Post Slider

Testimony 50

After coming into contact with Come And Reason Ministries, I can finally say that many of my unanswered questions have fallen into place. I discovered that my view of God’s Law was “imposed laws and rules” with “imposed punishments” and that this was the major culprit of my many unanswered questions. Thanks be to God for using you and those around you to help us who have struggled with this “infection” of thought. I have now rejected the “imposed law” concept to fully embrace “Design Law”… to look thru “Design Law,” instead of “imposed law,” is a relief.

Viliami L., Australia

 

Testimony 25

I just want to say thank you so much for your conversations via YouTube. I regularly tune in to your lectures, “Let’s Talk” sessions, and many others. Through these I’ve found greater depth and meaning to God’s word. Thanks for all that you do and please continue. I’m currently working in the middle of Silicon Valley at Stanford University. I feel like God really has me in the right place right now and I’m sensing that your teachings might be part of it.

B. F., Silicon Valley, CA, USA

 

Testimony 42

I am just writing to say that I have been so blessed by the teachings of Come And Reason Minitries recently. I watched last week’s bible study lesson on Youtube and am thankful that the error in the printed lesson guide you use was pointed out and this week’s study was of equal benefit, if not more so. My understanding of God’s nature has been very confused of late and I am so grateful for clarity in this matter. I have never really fully understood previously how a good God can cause bad things to happen and now I realise that He doesn’t, it’s a natural consequence of sin. May the almighty Father and His Son, our Saviour Jesus Christ, continue to bless your ministry.

Laura P., United Kingdom

 

Testimony 37

Hearing Dr. Jennings’ presentations in person came at a pivotal moment in my spiritual journey that began about nine months ago, when the fault lines inherent in my belief system began to crack under questions that most reasonable people end up asking about God and His nature. These were questions I couldn’t find answers to, and they shook my faith. I was unable let it go any longer and be satisfied. My Christian experience became distant. I was afraid; the fear in me rose like thorns, pushing me away from Jesus. And then someone heard my questions and introduced me to this ministry, and my life has totally changed.

I can tell you that this new, “present truth” message is far grander and life-changing than when I shifted from being an agnostic and then a nominal Christian. It has radically altered my worldview, because it reveals a God that makes sense. It is a revolution. I believe that Dr. Jennings’ message is the final message that must go to the world. If any message could be called “righteousness by faith,” as abused as that term is by the right and the left, this is that message, because Jennings’ biblical message identifies a God who is different, whose character isn’t an impossible contradiction.

I walk this path now without fear. I see people differently, and the Holy Spirit burns in my heart. Many call Dr. Jennings’ message false and compromising, but it isn’t false, because I’ve seen the fruits within my mind and body. It is not compromising, because in this message is the only road to holiness that makes any sense. No longer do I behold a pagan god who is always angry and suspicious. Instead, I behold a God who is freeing and loving, always working for our good, and giving me every reason to love my enemy even to my own death, just as Jesus pleads with us. God is good.

Anthony L., CA, USA

 

Testimony 55

I was born [into the church], then I left it for many years. 10 years ago, I came back, but I could not take the hypocrisy and the lack of answers to the missing pieces. I struggled, but I did not abandon my commitment to know the truth. God is leading me to the simple understanding of his relevance and I am relearning what the church taught me as a youth… that he loves me, that he has led me to a knowledge of him such as I have never known. He is using Dr. Jennings to connect the dots that are now so apparent and hiding in plain sight!

Dean P., Arlington, TX, USA

 

Testimony 73

I have been truly blessed by your blogs and other resources. They have helped me to see things in a much brighter light and to reason things out better. Thank you so much for your ministry. Whenever I have the opportunity I pass along your material to my friends.

R. Noseworthy, Newfoundland, Canada

Testimony 53

I was so blessed by a friend who gave me your book, “The God Shaped Brain,” while I was sitting in church asking God to please help me learn more about Him and help me not to be so confused and scared. That was about 2 years ago. Your books have helped me to love God even more. I’m not confused or scared anymore! I have listened to all of your bible study classes and feel like I know the wonderful people that attend every week. Thank you for all that you’re doing in spreading the true message about God and His law of love. God bless you and your whole class.

Elssy P., Modesto, CA, USA

 

Testimony 15

I have been sharing Come And Reason Ministries Bible study lessons with several folk. You have such a beautiful view of the plan of salvation. If we had this message preached when I was young, my generation would still all be in church.

H. R., New Zealand

Testimony 29

Thank you for all of your work to correct misconceptions about God’s character. So many people that my husband and I have talked to seem to be against the natural law construct and view it as “errant” and “dangerous.” Having learned more about it through your blogs and lessons, I don’t really understand why they view it that way, except that it means they have to relearn theology they have known for their entire lives. But I’m so excited to relearn this. For the past few years I have been questioning how I could trust a God who punishes arbitrarily and is full of wrath for those who don’t obey His commands. That view made me afraid to “mess up” or “not be good enough,” even within my relationship with God. I really appreciated the point you bring out about God not wanting us to serve Him because we are afraid, but because we love Him.

Melissa H., IN, USA

 

Testimony 4

I’m a youth leader in South Africa. We as a youth group are currently using a lot of the material on the Come and Reason site. Since we’ve started using the material, our youth group has grown.

R. V. N., South Africa

 

Testimony 24

I wanted to thank you very much for presenting your understanding of God. I’ve always been troubled by this question: Why did Jesus have to die? Since my conversion I understood that The Father & Jesus are one, I did not have issues with that. But was there not any other way to save us than for Jesus to die? I guess I actually had a question about God – if He is so wise, how come He did not find another way? I did not see the real ‘beauty’  in the cross. Only when you explained the picture in the medical context, Jesus providing medicine for my selfishness, have I started to finally ‘see the light’. Thank you so much. Your seminar, “Healing the Mind,” are absolutely marvelous & have shared them with my family and many other people, including colleagues at work. Thanks, thanks, thanks. May God bless you abundantly in your ministry.

M. W., Australia

 

Testimony 1

Thank you! I love listening to the Come And Reason Ministries Bible study classes and am using some of your notes to get the lessons together that I will be teaching. You always have such good quotes and Bible texts and pull things together to make good sense.

T. C., IN, USA

 

Testimony 7

Ok, so last night I listened to “The Law of Liberty” and “How to Achieve Victory: Freedom, Truth and Spirtual Warfare.” These are both MY ABSOLUTE FAVORITES so far! The logic is just soooooo beautiful. I had to re-listen to them a couple of times. I just want to EXPLODE! (<< we assume with joy and happiness)

N. B., Canada

 

Testimony 68

Your message of design law vs imperial law is so uplifting and makes so much sense- it is a game changer for me. The fact that Jesus’s death is not a big payment by an angry God is , quite frankly, a relief.

Laura G., London, Ontario, Canada

 

Testimony 58

I have been watching your videos in The Power of Love seminar and I must say these have liberated me and have improved my relationship with the Lord. I am no longer terrified of him as I was before following your teachings.

Thando N., South Africa