Jaki rodzaj rekreacji, rozrywki i biżuterii jest odpowiedni dla chrześcijan w świetle Ez 16,10‑14? Wiele kościołów chrześcijańskich nie popiera noszenia biżuterii — czy jest to sprzeczne z przesłaniem tego fragmentu? Pracuję z młodzieżą w naszym kościele i chciałbym omówić te kwestie w oparciu o biblijny kontekst.
Dziękuję za pytania. Głównym celem rodzicielstwa i edukacji jest wykorzystanie wpływu dorosłych, aby pomóc dzieciom rozwijać charakter Chrystusowy. Ponieważ każdy człowiek — od upadku Adama — rodzi się skażony strachem i egoizmem, nasze dzieci potrzebują prowadzenia, które przybliży je do miłości i zaufania Bogu. Jako dojrzali chrześcijanie rozumiemy, że uczucia i pożądliwości prowadzą do pokusy (Jk 1,14), a prawda uzdrawia i wyzwala (J 8,32). Wiemy też, że Duch Święty działa, aby doprowadzić każdego z nas do prawdziwego poznania Boga. Wszystko, co utrudnia poznanie Boga, prowadzi zarówno nas, jak i nasze dzieci ku drugiej, wiecznej śmierci.
Mając to na uwadze, widzimy, że chodzi o coś więcej niż tylko konkretne zachowania czy uczynki. Kluczowe są ukryte motywy i przyczyny, które za nimi stoją.
Na przykład: dwa tysiące lat temu Żydzi wiedzieli, że szabat jest świętym dniem Boga. Nie rozumieli jednak prawdy o Panu szabatu. W rezultacie, mimo że zewnętrznie przestrzegali szabatu, ukrzyżowali Chrystusa. To pokazuje, że samo zachowanie nie jest najważniejsze — liczy się sposób myślenia i nastawienie serca.
Zbyt wielu rodziców i nauczycieli utrudnia dzieciom właściwe postrzeganie Boga, ustanawiając arbitralne przepisy jedynie po to, by dostosować się do kulturowych standardów, bez wyjaśnienia zasad i wartości, które powinny im towarzyszyć. Najczęściej widać to w kwestii biżuterii.
Biblia nie naucza, że noszenie biżuterii jest grzechem. Biblia naucza, że grzechem są egoizm, samouwielbienie, wywyższanie się, autopromocja, wyniosłość, arogancja, pycha itp. Jesteśmy powołani do tego, by kochać innych bardziej niż siebie. Jeśli biżuteria jest noszona po to, by się afiszować, by wynosić się ponad innych — jeśli pieniądze są przeznaczane na samowywyższenie zamiast na pomoc potrzebującym — problemem nie jest biżuteria, lecz egoistyczne serce, w którym brakuje miłości.
Znam wielu dumnych „chrześcijan”, którzy krytykują osoby noszące biżuterię, twierdząc, że „noszenie biżuterii jest grzechem”. A jednak ci sami ludzie wydają dziesiątki tysięcy na samochody, dzieła sztuki, zegarki, futra i inne formy ozdabiania siebie. Niektórzy wręcz stawiają siebie w centrum uwagi, prezentując się tak skromnie, monotonnie i — szczerze mówiąc — nieatrakcyjnie, że wyróżniają się jako „najbardziej uniżeni”. Przypominają mi człowieka, który powiedział: „Jestem dumny z tego, że jestem taki pokorny”.
Widziałem wykładowców na chrześcijańskich uniwersytetach, którzy swoim brakiem miłości, a nawet okrucieństwem wobec studentki noszącej kolczyki za dwa złote, odpychali młodych ludzi od Boga. Gdy myślę o tym, jak Chrystus potraktował kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, nie mam wątpliwości, że nie potępiłby młodej kobiety za noszenie niedrogich kolczyków.
Więc o co naprawdę chodzi? Chrześcijanie mają być podobni do Chrystusa. Mają trzymać się z dala od ducha tego świata. Mają żyć w rytmie nieustannej miłości i być „przeciwni światu” — który promuje ego — w taki sposób, aby ludzie to zauważyli.
Jeśli biżuteria wprowadza zamieszanie, zaciemnia prawdę o Bożej miłości lub w jakikolwiek sposób osłabia nasze świadectwo, powinniśmy poważnie zastanowić się, dlaczego ją nosimy. Jednak z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że prawdziwe oddzielenie od świata nie wyraża się przede wszystkim w ubraniach czy ozdobach, lecz w charakterze. Nasze życie ma być światłem Chrystusowej łaski, miłości, dobroci i poświęcenia — tak, aby ludzie widzieli nasze dobre uczynki i chwalili Boga w niebie.
Widziałem Chrystusową miłość u osób noszących biżuterię. I widziałem egoistyczne, osądzające serce — bardziej przypominające ducha szatana niż ducha Chrystusa — u kaznodziei czy nauczyciela, który potępia i strofuje nastolatkę za noszenie malutkich kolczyków.
W odniesieniu do gier chodzi przede wszystkim o rozwój charakteru. Szachy, warcaby czy niektóre gry karciane wymagają strategii, planowania, cierpliwości i przewidywania — a więc umiejętności, które mogą wspierać dojrzewanie młodego człowieka. Gry mogą również uczyć współpracy, budować relacje, rozwijać samodyscyplinę i uczyć opanowania zarówno w wygrywaniu, jak i przegrywaniu. Wszystkie te lekcje życia mogą być cennymi narzędziami w kształtowaniu dojrzałej osoby.
Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy celem staje się samo „wygrywanie” i promowanie „siebie” kosztem drugiej osoby. Wiele gier z natury polega na pokonaniu przeciwnika, aby „ja” mogło zwyciężyć. Jeśli nie jesteśmy uważni, może to wzmacniać egoistyczne odruchy i tendencję do „wygrywania za wszelką cenę”, co osłabia rozwój dojrzałego, chrześcijańskiego charakteru.
Rodzice i nauczyciele mogą łagodzić te tendencje, koncentrując się na relacjach między uczestnikami gry, chwaląc sposób gry, a nie samo pokonanie przeciwnika, podsumowując rozgrywkę i ucząc wartości uczciwego uczestnictwa zamiast zwycięstwa za wszelką cenę.
Dlatego moim zdaniem rozwój charakteru i upodabnianie się do Chrystusa są o wiele ważniejsze niż konkretne gry, ozdoby czy pojedyncze zachowania. Najważniejsza jest postawa serca, która prowadzi do takich wyborów.











using your credit or debit card (no PayPal account needed, unless you want to set up a monthly, recurring payment).
instead?